Wojowniczka – na ringu i w życiu. Wielokrotna mistrzyni świata i Europy w kick-boxingu i boksie zawodowym. Mimo że od dawna jest na „sportowej emeryturze”, nie zwalania. W 2013 roku podczas zawodów Thriatlon Energy we Frankfurcie została Ironmanem. O wyzwaniach, które nieustanie podejmuje, trudnych decyzjach i miłości do syna Iwona Guzowska opowiada Iwonie Demskiej.

– Pod koniec ubiegłego roku ukazała się Twoja pierwsza książka zatytułowana „Najważniejsza decyzja”. Można powiedzieć, że jest to słodko-gorzka historia pewnej dziewczyny, która bardzo chciała coś osiągnąć wbrew temu, co przynosiło jej życie. Książka, jak podkreślasz, została napisana od początku do końca przez Ciebie.

– Jestem z tego dumna, bo w całej ubiegłorocznej puli książek sygnowanych nazwiskiem sportowców moja jest jedyną w całości napisaną samodzielnie. Wynikało to z tego, że nie chciałam opowiadać pewnych rzeczy, które zostałyby przefiltrowane, a może i zniekształcone przez światopogląd i dystans osoby, która pisałaby ją w moim imieniu. Ktoś, kto pisałby za mnie tę książkę, być może położyłby akcent nie na to, co dla mnie było istotne. Chciałam, żeby od początku do końca ta książka była moja, zwłaszcza na tym najgłębszym poziomie, jakim są uczucia. (…)