„To Niemcy jako państwo ponoszą odpowiedzialność za zbrodnie popełniane w obozach koncentracyjnych” – podkreśla Instytut Pamięci Narodowej.

Sejm uchwalił nowelizację ustawy o IPN, zgodnie z którą każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne − będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Regulacje dają między innymi możliwość karania za posługiwanie się w przestrzeni publicznej nieprawdziwym sformułowaniem „polskie obozy śmierci”. Nowelizacja ustawy spotkała się z ostrą rekcją strony izraelskiej. Do sprawy odniósł się poseł Yair Lapid, który napisał: „Całkowicie potępiam nowe polskie prawo, które próbuje zaprzeczyć polskiemu współudziałowi w Holokauście. Został wymyślony w Niemczech, ale setki tysięcy Żydów zostało zamordowanych bez spotkania z niemieckim żołnierzem. Były polskie obozy śmierci i żadne prawo nie może tego zmienić”. „Ta ustawa nie ma podstaw, jestem jej zdecydowanie przeciwny. Nikt nie może zmienić historii, a Holokaust nie może być negowany” − oświadczył z kolei izraelski premier Benjamin Netanjahu. By przekonać się o tym, jak dalekie od rzeczywistości są oświadczenia prominentnych izraelskich polityków, wystarczy przywołać jedną z wielu historii opowiadających straszliwą prawdę o niemieckich zbrodniach. Był 25 stycznia 1945 roku. Tego dnia więźniowie obozu koncentracyjnego Stutthof usłyszeli, że zostaną ewakuowani. Rozpoczynał się marsz śmierci… (…)