Historia wypraw krzyżowych jest jednym z najczęściej zakłamywanych wydarzeń w dziejach Kościoła.

Kolejne wielomilionowe produkcje filmowe rodem z Hollywood, postępowi publicyści, intelektualiści i topowi pisarze od lat przekonują cały świat, że historia średniowiecznych krucjat to jedna z najmniej chlubnych kart w historii Kościoła, a katolicy powinni po dziś dzień bić się we własne piersi i przepraszać za czyny żądnych złota i krwi fanatyków – krzyżowców. Jednak wbrew powtarzanym od lat mitom i kłamstwom na ten temat wyprawy krzyżowe nie były wcale aktem agresji, tylko formą obrony. Ich celem nie było „nawracanie” niewiernych „ogniem i meczem”, ale ochrona chrześcijan.

Mit 1 − krucjaty jako akt agresji

Od lat powtarza się, że wyprawy krzyżowe były wojnami niczym niesprowokowanej agresji przeciwko pokojowemu światu islamu. „Chrześcijanie zaatakowali jako pierwsi. Przybyli na ziemie muzułmańskie i mordowali bez pardonu jej mieszkańców” – nie raz można usłyszeć podobny zarzut. Nic bardziej mylnego. Tereny Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej oraz Hiszpanii były we władaniu muzułmanów dopiero od VII wieku, od czasu zapoczątkowanego przez proroka Mahometa dżihadu. I bynajmniej nie zajmowali tych ziem pokojowo. Dla przykładu kalif Al-Hakim w latach 1004–1014 zburzył świątynię Grobu Pańskiego w Jerozolimie, a wraz z nią 30 tysięcy innych kościołów na terytorium od wieków zamieszkanych przez wyznawców Chrystusa. W ciągu dwóch stuleci siły islamu podbiły dwie trzecie świata chrześcijańskiego, w tym Palestynę − ojczyznę Jezusa Chrystusa, Egipt − miejsce narodzin monastycyzmu, oraz Azję Mniejszą − gdzie przecinały się szlaki misyjnej działalności św. Pawła. To nie były peryferia chrześcijaństwa, ale samo jego centrum. Wyznawcy Chrystusa, a także Żydzi, szczególnie pod rządami Wielkich Seldżuków, stali się ludźmi wyjętymi spod prawa, a jako tacy byli okrutnie prześladowani – pozbawiani dobytku, a nawet mordowani. Represje dotykały także pielgrzymów z Europy. Sułtan Malikszah I zabronił wstępu do Jerozolimy chrześcijanom wszystkich wyznań, a każdy, kto chciał dotrzeć do Grobu Pańskiego, był traktowany jak zwierzyna łowna. Przykładem takich utrudnień w dostępie do Ziemi Świętej było zatrzymanie pielgrzymki (około 2000 osób), zorganizowanej przez biskupa barberskiego w 1065 roku. W tej sytuacji papież Urban II wezwał rycerstwo chrześcijaństwa, aby pospieszyło z pomocą wschodnim braciom. „Jerozolima jest teraz w rękach wrogów Chrystusa. Oczekuje na wyzwolenie i nie można zwlekać z udzieleniem jej pomocy. Bóg tak chce” – mówił 27 listopada 1095 roku w Clermont do biskupów i możnych. W kontekście prześladowań chrześcijan w Ziemi Świętej trudno się dziwić, że wezwanie papieża spotkało się z en-
tuzjazmem i pozytywną odpowiedzią ze strony europejskiego rycerstwa. (…)

 

Wartościowa książka