Skoro kanapka jest kubańska, to trzeba – jak to zwyczajowo na Kubaniu – popić ją samogonem.

Na pewnym portalu, którego jestem użytkownikiem, kolega @pojke2 podzielił się przepisem na kubańską kanapkę z boczkiem. W skrócie: przekroił dużą pszenną bułkę, wysmarował ją musztardą, położył kilka kawałków konserwowego ogórka, plastry sera, szynki, smażonego i pokrojonego boczku, znowu sera, zamknął bułkę, wysmarował masłem i położył ją na patelni grillowej, opiekając z obu stron.

Zaczęły się komentarze. @lol_cat wyśmiał przepis i napisał, że kanapka ma być prosta, a jej przygotowanie nie może trwać tyle, co zrobienie obiadu. @hermetyk dodał, że głównym składnikiem powinna być szarpana wieprzowina lub wołowina, a nie cokolwiek, co znajdzie się w lodówce. Nie zgodził się z tym @baidu. Upierał się, że kanapka powstała na Florydzie, a dokładnie wśród kubańskich emigrantów na Key West. Jada ją dość często i zawsze jest z szynki wieprzowej. Kolega @kodi1911 pochwalił się wizytą na Kubie i tym, że spróbował tam dania i był to zwykły tost z mielonką i serem. Swoje dorzucił jeszcze @gali20 i jego zdaniem to zwyczajna kanapka z opiekacza, a nie żadna kubańska. (…)