Niewątpliwie nie byłoby zwycięstwa 1920 r. bez wsparcia polskiego społeczeństwa i Kościoła. Ani polscy robotnicy, ani chłopi nie ulegli bolszewickim hasłom nawołującym do mordowania i grabienia „kułaków, księży i ziemian”. Przeciwnie, w obliczu obcego najazdu wszystkie warstwy społeczne zjednoczyły się.

„Ta wojna czy bijatyka omal nie wstrząsnęła losami całego cywilizowanego świata” – tak w lakonicznych, żołnierskich słowach opisał wydarzenia z 1920 r. marszałek Piłsudski. Z kolei brytyjski dyplomata, lord Edgar V. D’Abernon twierdził: „Gdyby Piłsudski i Weygand w bitwie pod Warszawą nie zdołali powstrzymać triumfalnego pochodu armii sowieckiej, to nie tylko chrześcijaństwo doznałoby klęski, lecz i cała cywilizacja zachodnia znalazłaby się w niebezpieczeństwie”. A Włodzimierz Lenin dodawał: „Gdyby Polska stała się sowiecka, przekreśliłoby to traktat wersalski i zrujnowało cały międzynarodowy porządek zbudowany przez zwycięzców”. (…)