Zostaw telefon komórkowy, dokumenty, pieniądze i karty kredytowe. I idź. Chcesz jeść, pić – musisz żebrać. Chcesz przenocować – proś. Taką pielgrzymkę proponują mężczyznom jezuici. I jest coraz więcej chętnych.

Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Warszawie. Niedziela. Jeszcze kilka minut do rozpoczęcia porannej mszy świętej. Ławki powoli zapełniają się ludźmi. Cisza. Szepty modlitwy. Ten zwykły rytm zaburza nieco wejście kilku mężczyzn. Jeden z kijem podróżnym. Wszyscy z plecakami. U boków doczepione karimaty, u kogoś przy plecaku dynda kubek. Obok kubka żółta, wyrazista naszywka z napisem: „MOGĘ SIĘ ZA CIEBIE POMODLIĆ”. Wszyscy w sportowych, wygodnych ubraniach. Turyści? Nie. Zrzucają plecaki, klękają, wchodzą w długie rzędy ławek, modlą się... Tak rozpoczyna się jedna z bardziej niezwykłych pielgrzymek. (…)