„Pójdźcie za mną – mówi Jezus do Szymona, Andrzeja, Jakuba i Jana – a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”. Ten głos Dobrego Pasterza rozbrzmiewa przez wieki historii Kościoła, wołając wybranych świadków – także i dzisiaj – do służby kapłańskiej i zakonnej.

 

Radykalizm pierwszych uczniów, którzy zostawiają wszystko i ruszają za Nauczycielem, z pewnością zdumiewa. Czy wiedzieli, że już nigdy na dobre nie wrócą do swojego zawodu? Czy wiedzieli, że staną się głosicielami najbardziej zdumiewającej i po ludzku niedorzecznej prawdy, mówiącej o tym, że Jezus powstał z martwych? Czy wiedzieli, że za wierność tej prawdzie przyjdzie im oddać życie?

Niezrozumienie, odrzucenie, pogarda, samotność, ciężar wierności nauce błogosławieństw i przykazań, wreszcie trud znoszenia siebie nawzajem w miłości. To realne ryzyko dla tych, którzy chcą stać się uczniami Mistrza. Nic dziwnego, że boimy się być nimi w pełni i do końca. Jakoś bliżej nam do Jonasza uciekającego przed Bogiem niż do pierwszych uczniów zostawiających wszystko i ruszających za Jezusem. Na szczęście Bóg jest cierpliwy. Przemawia do Jonasza po raz drugi. Jeśli będzie trzeba, do nas także przemówi po raz drugi, trzeci, dziesiąty.

Jezus przemienia życie tych, których wybiera: Szymona, Andrzeja, Jakuba, Jana, Szawła, Zacheusza... Powołując swych uczniów, rozmawiając z nimi, zapraszając ich do szczególnej misji i przemieniając ich życie, dał im do zrozumienia, że ich zna, każdego z osobna, że zna ich po imieniu, że uważa ich za swych przyjaciół i że chce być blisko każdego z nich. (…)