Obie rzeczywistości nieustannie się przenikają.

Powinniśmy ostrożnie dbać o to, aby oddawać „cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22,21). Do takiej postawy zachęca nas Jezus w dzisiejszym fragmencie Ewangelii. Nie oznacza to jednak, że ludzkie sprawy należy przenieść na inny, równoległy tor i pozostawić poza sprawami dotyczącymi Boga. Obie rzeczywistości powinny wzajemnie się przenikać, a nam potrzeba dużo roztropności.

Wspomniany w słowach Pana rzymski cezar reprezentuje wszystkich władców i przywódców na przestrzeni dziejów. Jeśli głowa państwa czy królestwa staje przeciwko Bogu, wtedy zawsze kończy się to nieszczęściem. Zdarza się jednak, że król realizuje ściśle wolę Najwyższego i z Nim współpracuje. Tak było w przypadku monarchy perskiego Cyrusa. Władca ten wydał dekret, który umożliwił Izraelitom powrót z wygnania.

Nic zatem dziwnego, że Pan nazwał go „swym pomazańcem” (czyli „mesjaszem”!), a więc nadał mu „tytuł bardzo zaszczytny” (Iz 45,1.4). Chociaż władza Cyrusa rozciągała się na wiele narodów, on sam pokornie uznał, że to „Pan jest królem” (Ps 96,10) prawdziwym i nie należy Mu się przeciwstawiać. Ludzie pozostający pod rządami dobrego i mądrego monarchy mogą spokojnie rozwijać się na dwóch płaszczyznach: z jednej strony dbają o dobra duchowe (o wiarę, nadzieję, miłość, modlitwę – o których wspomina w swym liście św. Paweł; 1 Tes 1,3–5), z drugiej zaś o sprawy doczesne: o dom, rodzinę, zdrowie, bezpieczeństwo, pracę itd. W ten sposób oddają i cezarowi, i Bogu to, co obu oddawać trzeba.