Jego postępowanie czasem wydaje nam się wręcz nielogiczne.


Wiedział o tym doskonale już psalmista, skoro przekonywał, że „wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały, a wielkość Jego niezgłębiona” (Ps 145,3). A sam Wszechmogący ustami proroka Izajasza potwierdził tę prawdę, mówiąc: „Myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami” (Iz 55,8). W tak zarysowanym kontekście łatwiej nam zrozumieć przekaz przypowieści o robotnikach pracujących w winnicy (por. Mt 20,1–16).

Przy jej lekturze może uderzyć nas niesprawiedliwość ze strony gospodarza, który po zakończeniu pracy wypłacił taką samą sumę pieniędzy (jednego denara) zarówno pracownikom zaangażowanym od samego rana, jak i tym, którzy pracowali zaledwie przez chwilę. Ci pierwsi liczyli na większe wynagrodzenie (i wydaje się, że mieli rację!), ale nie otrzymali go. Czuli się pokrzywdzeni i zazdrośni.

Jeśli jednak uświadomimy sobie, że za obrazem właściciela winnicy ukryty jest Bóg, a denar oznacza zbawienie, to nie możemy oburzać się, że wielki grzesznik, który nawróci się choćby przed samą śmiercią, wejdzie do nieba, podobnie jak ktoś, kto o to niebo starał się sumiennie przez całe swe życie. Tak działa Bóg, choć my po ludzku często nie potrafimy zrozumieć Jego postępowania. Sztukę tę w mig pojął św. Paweł. Czy wiedząc o tym, że w naturze człowieka jest wkodowana wola życia, a instynkt samozachowawczy determinuje jego postępowanie, możemy uznać za oczywistą, logiczną i w pełni zrozumiałą deklarację apostoła: „Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk” (Flp 1,21)?