Mamy przebaczać siedemdziesiąt siedem razy, czyli zawsze.

Każdy z nas, ilekroć przystępuje do sakramentu pokuty, doświadcza przebaczającej miłości Boga. Już psalmista przypominał człowiekowi: Pan „odpuszcza wszystkie Twoje winy (...), nie postępuje z nami według naszych grzechów” (Ps 103,3.10). To On kryje się za obrazem łaskawego króla (z przypowieści opowiedzianej przez Jezusa), który darował wierzycielowi jego ogromne długi, ale potem surowo go ukarał za to, że ten nie chciał okazać litości swojemu współsłudze (por. Mt 18,21–35).

Oto ważna lekcja dla nas wszystkich: uzyskawszy przebaczenie od Wszechmogącego, powinniśmy sami przebaczać przewinienia naszym bliźnim. One są zilustrowane za pomocą długów. Nasz dług względem Boga jest przeogromny i po ludzku nie do spłacenia, ale dzięki Jego miłosierdziu zostaje całkowicie anulowany. Jakże zatem my możemy nie darować dużo mniejszych należności, jakie zaciągnęli swym złym postępowaniem względem nas ludzie?

Bardzo dobitnie w tym kontekście brzmi zalecenie mędrca z pierwszego czytania (choć w odwrotnej względem Ewangelii kolejności): „Odpuści przewinę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy” (Syr 28,2). A komuś, kto tego nie uczyni, Pan okaże nie miłosierdzie, lecz pomstę. Sztuki przebaczania uczy nas sam Jezus, który „umarł i powrócił do życia” (Rz 14,9). Umierając na krzyżu, darował winy swym oprawcom, a zmartwychwstając, zatriumfował nad grzechem i śmiercią. Jeśli my przebaczamy ludziom ich przewinienia, stajemy się uczestnikami zwycięstwa samego Chrystusa.