Nie wolno nam przechodzić obojętnie wobec grzeszącego bliźniego.


Św. Paweł podkreśla nadrzędną rolę miłości w naszych relacjach z Bogiem i z drugim człowiekiem. Apostoł przypomina, że „miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa” (Rz 13,10). To właśnie ona powinna motywować nas do tzw. upomnienia braterskiego, o którym czytamy w dzisiejszej Ewangelii. Z wielką troską i taktem należy stosować tę sztukę według procedur podanych przez Jezusa: najpierw rozmowa w cztery oczy, potem – jeśli ona nie pomoże – przy świadkach, wreszcie przedstawienie problemu brata Kościołowi (por. Mt 18,15–17).

Zawsze też zaleca się modlitwę, najlepiej w ramach wspólnoty, bo wtedy okazuje się ona bardziej skuteczna (por. Mt 18,19). Obok miłości jest też sprawiedliwość. Ona również powinna nas motywować do upominania grzeszników. O niej z kolei wspomina Ezechiel. Prorok przywołuje słowa samego Boga: „Jeśli do występnego powiem: Występny musi umrzeć – a ty nic nie mówisz, by występnego sprowadzić z jego drogi – to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie” (Ez 33,8).

Zarówno w imię miłości bliźniego, jak i zwykłej sprawiedliwości, nie powinniśmy obojętnie przechodzić obok bliźniego uwikłanego w poważne grzechy. Jeden z uczynków miłosierdzia co do duszy nakazuje nam „grzeszących upominać”. A jeśli owi grzeszący i występni nawrócą się dzięki naszej interwencji, będziemy mogli razem z nimi stanąć przed obliczem Boga i wychwalać Jego wspaniałość (por. Ps 95,1ľ2). A On wynagrodzi nasz wypływający z miłości i sprawiedliwości czyn.