Pismo katolickie Pelplin 4 i 11 stycznia 2015 R. XXVI Nr 1 (655)

Mieczysław Szcześniak - postać, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Wybitnie uzdolniony ostatnio uraczył nas swoją nową płytą. Niedawno mieliśmy okazję bliżej poznać i porozmawiać z tym niezwykłym artystą. 

Rozmawia Konrad Mania

Panie Mieczysławie, jest Pan obecny na scenie polskiej scenie muzycznej od wielu lat. Ma Pan na swoim koncie liczne osiągnięcia oraz rzesze wiernych fanów. W związku z tym wydaje mi się, że powinniśmy zacząć naszą rozmowę od fundamentalnego pytania: jak to się wszystko zaczęło? O ile dobrze pamiętam zaczął Pan swoją przygodę z muzyką od szóstego roku życia.

Od kiedy sięgam pamięcią - śpiewałem. Wszyscy w mojej rodzinie mieli słuch i uzdolnienia muzyczne – to był język, którym się ze sobą porozumiewaliśmy. Tak się stało, że ja opanowałem go nieco lepiej niż inni, więc to było oczywiste, że zostanę muzykiem.

W takim razie czym jest muzyka dla Pana? Jaka jest jej definicja?

Ktoś ładnie powiedział, że muzyka to złożenie matematyki i emocji –  abstrakcja włożona w cudną komunikację między wykonawcą i odbiorcą dzięki dźwiękom, barwom, ekspresji, podziałom rytmicznym i słowom.

Jest tyle stworzeń na świecie, które nie uprawiają muzyki, a nam się zdarzyła ta wisienka na torcie -  mamy zdolność jej odbierania, przetwarzania i porozumiewania się dzięki niej. To piękne i unikalne zjawisko w ożywionym świecie.

W swojej muzycznej karierze współpracował oraz współpracuje Pan z zespołami takimi jak New Life M, Deus Meus czy Trzecia Godzina Dnia. To zespoły chrześcijańskie, w dużej mierze ekumeniczne. Czy uważa Pan, że my jako chrześcijanie powinniśmy dążyć do zjednoczenia?

Chrześcijaństwo to - najkrócej mówiąc - religia miłości. Jezus – rewolucjonista, który podzielił świat na pół wyraźnie o tym nauczał: to nie jest religia racji, to religia miłości. Kierując się tym głównym wskazaniem należałoby zatem pięknie podać drugiemu człowiekowi rękę i pięknie iść przez życie szanując wszystkie ludzkie porządki.

Tak ładnie zrobił to przecież Jan Paweł II w Asyżu, tak samo, jak Jezus podczas spotkania z Samarytanką. Czy Jezus miałby powiedzieć: „przepraszam, ale będę z  Tobą rozmawiał pod warunkiem, że jesteś tego samego wyznania ”?  Wyciąganie ręki do drugiego człowieka, to jeden z największych skarbów, najnaturalniejszych gestów , kiedy kocha się Boga w drugim  człowieku. Rękę należy podawać zawsze i każdemu. Uważam, że szczególnie chrześcijanie powinni się łączyć, a nie dzielić – wyprzedzać się miłością, a nie racją.

Czy można powiedzieć, że właśnie poprzez swoją twórczość muzyczną odnajduje Pan drogę do Boga?

Muzyka to piękny język do Boga, człowieka i całego wszechświata. To bezsprzecznie jedna z łatwiejszych dróg w pojmowaniu rzeczy większych od nas samych.

Co chce Pan przekazać swoim odbiorcom poprzez swoje teksty, utwory?

Chciałbym dodać odrobinę nadziei do świata, który już wystarczająco jest nasączony złymi rzeczami. Chcę dać otuchę, mówić o miłości, szukać z odbiorcami piękna, dobra i prawdy. Czasem się to udaje…

Myślę, że zadaniem artysty jest wzruszać, a przez wzruszenie rozumiem przekopanie udeptanych ścieżek,  żeby siew dał stokrotny plon. 

W zeszłym roku śpiewał Pan podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Jakie są Pana refleksje po tym wydarzeniu?

Mam zawsze to samo nastawienie – bez względu na to, czy śpiewam dla małej garstki ludzi czy dla wielu tysięcy, a może nawet milionów. Staram  się zawsze zaśpiewać jak najlepiej i opowiedzieć swoją historię. To świetne zajście dla młodzieży, fajnie , że garną się  żeby być razem, słuchać , inspirować się i cieszyć  wspólnotą i młodym życiem w taki sposób.

Niedawno wyszła Pana nowa płyta – „Nierówni”, oparta na twórczości ks. Jana Twardowskiego. Jak Pan go pamięta? Kim jest? Co z jego tekstów najbardziej Pan wynosi dla siebie?

Nie poznałem ks. Twardowskiego osobiście, więc nie mam doświadczenia bezpośredniego, ale cieszę się z jego poezją bardzo. Dla mnie poezja to skrót po mądrości drugiego człowieka,  niesamowita „piguła”. Uczę się dużo obcując z jego wierszami.

Ks. Twardowski potrafił o rzeczach najważniejszych mówić możliwie najprostszym językiem. Za tą jego prostolinijność i prostoduszne sformułowania powinien otrzymać najlepsze nagrody – nasze serca. Nie ma nic lepszego dla artysty niż dostać serce drugiego człowieka.

Ks. Jan miał tą niezwykłą łatwość w mówieniu o rzeczach najbardziej skomplikowanych najprostszym językiem. Na przykład o tym, że nie ma osobnych rzeczywistości na mistykę i na codzienność - że jest jeden świat. Niebo chodzi po ziemi, ziemia chodzi po niebie. Jest jeden świat. Myślę, że opasłe tomy można na ten temat napisać. To jest siła przypowieści. Siła prostoty.

Na zakończenie prosiłbym o kilka słów do Czytelników dwutygodnika „Pielgrzym”.

Chciałbym podziękować, że łaskawym okiem na tę płytę spojrzeliście, bo na pewno wśród was są ludzie, którzy kupili płytę „Nierówni”, aby cieszyć się słowami
ks. Twardowskiego. Być może ucieszyła was też forma, którą nadałem tym wierszom. Myślę, że ten pogodny eksperyment, żeby włożyć ks. Twardowskiego w muzykę brazylijską udał się. Kupiliście Państwo tą płytę i stała się złotą. Dziękuję.

Ja ze swojej strony również serdecznie dziękuję za możliwość przeprowadzenia rozmowy.

W bieżącym numerze

Temat wydaje się pozornie wyeksploatowany. Wszyscy wiedzą o rządowym programie Rodzina 500+, mają za sobą wiele z nim związanych rozmów, wyrażanych pochwał lub słów krytyki, czy jednak tak naprawdę zdajemy sobie sprawę z niezwykłego znaczenia tego programu dla życia rzeszy polskich rodzin i wychowujących się w nich dzieci?
Wakacje dobiegły końca. Wymarzona podróż już za nami. Przyszedł wrzesień, a wraz z nim proza życia i tęsknota za tym, co minione. Ale, ale… nie wszystko stracone. Bo w podróży można być cały rok, wcale nie rezygnując przy tym z pracy. Wakacje na okrągło? Brzmi podejrzanie? Aleksandra Bogusławska, autorka inspirującego bloga Duże Podróże, udowadnia, że to możliwe. Już dwa lata żyje na walizkach, pracując zdalnie i spełniając swoje podróżnicze marzenia. O to, jak jej się to udaje, pyta Maja Przeperska.
Pielgrzymowanie kojarzy nam się przede wszystkim z naszym zmierzaniem do miejsc świętych. Mylilibyśmy się jednak, myśląc, że tylko my odwiedzamy świętych w świątyniach szczególnie im poświęconych. Pragnieniem świętych jest bliskość z nami i dlatego oni także do nas przychodzą. Kiedy to przychodzenie dokonuje się w znaku figury albo relikwii, nazywamy je peregrynacją.
Skutki nawałnicy i burzy będą usuwane i naprawiane przez wiele lat. Morze łez wyleją ci, którzy opłakują śmierć swoich bliskich. Odbudowa zniszczonych lasów to perspektywa kilku pokoleń. Jednak klęska wyzwoliła w ludziach również to, co najszlachetniejsze, potężną „nawałnicę” dobra i pomocy.
Kiedy coś bardzo, bardzo mi smakuje, można to łatwo poznać – nic nie mówię, tylko zaczynam się coraz szerzej uśmiechać.
Przeżyłem w swoim życiu wiele gwałtownych wichur i ulew. Ale nigdy takiej jak tegoroczna w piątek, 11 sierpnia, przed godziną 23 w nocy.

Temat numeru

Razem możemy więcej!


Jeden drugiego brzemiona noście – to zwięzłe zdanie apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy brzemię dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich”, (Jan Paweł II, Gdańsk, 12 czerwca 1987 roku).

więcej

Wśród nas

Z terroryzmem trzeba walczyć


Jednym z przełomów we współczesnej historii był zamach terrorystyczny 11 września 2001 roku w Stanach Zjednoczonych. Słusznie zauważyli wówczas komentatorzy, iż od tej pory świat już nie będzie taki sam…
Więcej…

Felieton Bp. Wiesława Śmigla

„Nawałnica” ludzkiej dobroci

Skutki nawałnicy i burzy będą usuwane i naprawiane przez wiele lat. Morze łez wyleją ci, którzy opłakują śmierć swoich bliskich. Odbudowa zniszczonych lasów to perspektywa kilku pokoleń. Jednak klęska wyzwoliła w ludziach również to, co najszlachetniejsze, potężną „nawałnicę” dobra i pomocy.

FELIETON / ks. Franciszek Kamecki

Po nawałnicach i ulewach

Przeżyłem w swoim życiu wiele gwałtownych wichur i ulew. Ale nigdy takiej jak tegoroczna w piątek, 11 sierpnia, przed godziną 23 w nocy.