Kosmetyka sięgnęła do minerałów, bo coraz więcej z nas ma kłopoty ze skórą. Kosmetyki mineralne wymyślili Amerykanie, wychodząc naprzeciw potrzebom ludzi z dermatozami, trądzikiem czy osób po agresywnych zabiegach dermatologicznych. W ich skład wchodzą krystalicznie czyste minerały naturalnie występujące w przyrodzie, takie jak: mika, dwutlenek tytanu, tlenek cynku czy kolorowe pigmenty. Są oczyszczone i wolne od jakichkolwiek substancji chemicznych. W ich składzie znajdziemy jedynie syntetyki ułatwiające ich aplikację. Mika działa rozświetlająco i wizualnie spłyca zmarszczki. Tlenek cynku sprzyja gojeniu wyprysków dzięki właściwościom antybakteryjnym, a dodatkowo kontroluje wydzielanie sebum. Dwutlenek tytanu to naturalny filtr słoneczny. Natomiast tlenki żelaza, chromu, ultramaryny czy tzw. błękit pruski to naturalne pigmenty wykorzystywane w produkcji kolorowych specyfików. Kosmetyki mineralne są gęste, łatwo wnikają w skórę, nawilżając ją. Makijaż wykonany z ich pomocą jest lekki i trwały. Warto wiedzieć, że olej mineralny to już zupełnie inny składnik kosmetyków. Uzyskuje się go wskutek destylacji ropy naftowej i bywa, że nie jest dobrze tolerowany. 

Justyna Zamojska







„Pielgrzym” 2017, nr 22 (728), s. 34