Chociaż Amerykanie jedzą tłusto i są bardziej otyli, to zużywają mniej soli niż przeciętny Polak. Używamy jej dużo, za dużo. Okazuje się też, że mapa spożycia soli w Polsce rozkłada się mniej więcej tak, jak polityczne wybory. Na wschodzie i południu soli się więcej niż w  regionach północno-zachodnich. Badania wskazują również na to, że im bogatsze województwo, tym ludzie solą mniej. Największe spożycie jest w świętokrzyskim – 14 gramów, a najmniejsze w pomorskim – 9 gramów dziennie. Gdy używamy soli w nadmiarze, nerki nie są w stanie jej przefiltrować i wydalić z moczem. Ponieważ sól wchłania się do krwi, wiążąc ze sobą dużą ilość wody, w tętnicach robi się „za ciasno”. Wzrasta ciśnienie, a w organizmie magazynowany jest nadmiar wody. To natomiast powoduje wzrost ryzyka udaru czy zawału serca. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca spożycie soli nie większe niż 5 gramów na dobę. 

Justyna Zamojska







„Pielgrzym” 2016, nr 25 (705), s. 36