Jeśli nie masz przekłutych uszu, a chciałabyś je ozdobić lub po prostu znudziły ci się kolczyki, to z pewnością zainteresujesz się ostatnim przebojem biżuteryjnym, czyli nausznicami. Jeszcze do niedawna kojarzone wyłącznie z subkulturą stały się ekstrawaganckim dodatkiem, bo choć wyglądają jak kolczyki, to nimi nie są. Różnica polega na umocowaniu i wielkości. Nausznice bywają większe, bo zdobią cały płatek i małżowinę ucha. Górną część nausznicy można zamknąć na uchu, klikając jak klips albo po prostu zahaczyć na uchu. Są lekkie, wykonane ze złota, kamieni szlachetnych czy srebra. Okazale prezentują się przy upiętych w kok czy koński ogon włosach. W sprzedaży wciąż są ciężkie, właściwe subkulturze gotyckiej nausznice z elementami smoków, ale większość kolekcji stanowią delikatne błyszczące kwiaty wysadzane cyrkoniami czy nowoczesne minimalistyczne połączenia białego i żółtego złota. Sprzedawane są zarówno w parach, jak i pojedynczo.

Justyna Zamojska






„Pielgrzym” 2016, nr 20 (700), s. 36