Z kierownikiem Pieszej Pielgrzymki Diecezji Pelplińskiej na Jasną Górę, ks. Andrzejem Szopińskim, rozmawia ks. Wojciech Węckowski


– Dlaczego warto chodzić na pielgrzymki na Jasną Górę?
– Częstochowa jest centrum pielgrzymowania w Polsce, ale nie zapominajmy, że pieszych pielgrzymek jest dużo więcej. Warto tu chociażby wspomnieć lokalne pielgrzymowanie do Piaseczna, Sianowa, Wiela czy Wejherowa. Uczestnicząc w pielgrzymce wzmacniamy swojego ducha. Mówi się, że człowiek na pielgrzymce pięknieje. Może nie od tej strony wizualnej, bo daje o sobie znać zmęczenie czy zła pogoda, ale wewnętrznie może człowiek wypięknieć, ponieważ jest to czas spotkania z Panem Bogiem, czas poświęcony rozwojowi duchowemu. Pielgrzymka ma to do siebie, że jest czymś innym niż obóz wędrowny czy wycieczka. Tu jest przede wszystkim formacja duchowa.
Na pielgrzymce pojawiają się różni ludzie. Większość z nich zdaje sobie sprawę, dlaczego podejmuje taki trud, ale bywają też i tacy, dla których przyjście na pielgrzymkę jest religijnym szokiem. Nikt z nich się nie wycofuje, a doznaje jakiejś wielkiej przemiany. Pielgrzymka jest jedną z form rozwoju duchowego i to bardzo wymagającą. Trzeba zaangażować swój umysł, duszę, ale także i ciało.

– Co daje wysiłek fizyczny w takiej formie rozwoju duchowego?
– Pielgrzymka jest jedną z form pokonywania samego siebie. Sportowiec, chcąc być mistrzem, musi wkładać w to wiele wysiłku. Podobnie jest z rozwojem duchowym. Trud pielgrzymowania jest też związany z pokutą, czyli ofiarą za to, co w moim życiu nie było najpiękniejsze, najbardziej stosowne. Wysiłek fizyczny może być ofiarowany za samego siebie, ale także za bliźniego. Może być również darem dla Pana Boga w konkretnej intencji. Pamiętajmy, że pielgrzymki ruszyły w Polsce w latach 70. XX wieku jako owoc wyboru Jana Pawła II na Stolicę Piotrową. W ten sposób nieśliśmy pomoc naszemu Papieżowi. Nadal ją niesiemy i modlimy się o rychłą beatyfikację Sługi Bożego.

– Czy na takiej pielgrzymce można spotkać człowieka niewierzącego?
– Na pielgrzymki chodzę już od 27 lat i spotykałem na nich różnych ludzi. Kiedyś na trasie czekał na mnie jakiś wojskowy. Kiedy mi się przedstawił, poznałem, że to mój uczeń sprzed lat. Był to chłopak, który na katechezie sprawiał trudności wychowawcze. Chciał się ze mną spotkać po to, aby powiedzieć mi, że w jego życiu wiele się zmieniło. Podczas pielgrzymki wyspowiadał się po wielu latach. Powiedział mi na koniec: „Moja mama nigdy mi w to nie uwierzy”.

– Jak należy się przygotować na pielgrzymkę?
– Nie wystarczy wrzucić coś do plecaka i udać się w drogę. Trzeba przewidzieć wszystkie sytuacje, chociażby pogodowe. Pielgrzymka trwa kilka dni, stąd trzeba wziąć stosowne ubranie i obuwie. Sprawą nieodzowną jest przygotowanie się na formację religijną. Trzeba zdać sobie sprawę, że pielgrzymka nie jest obozem czy wycieczką, ale jest ruchem. Wchodząc na pielgrzymkę decyduję się na konkretny sposób bycia. Kiedyś ludzie może i szli na pielgrzymkę, bo była to ciekawa forma spędzenia wakacji. Dziś dokładnie wiedzą, dlaczego to robią. Osoby, które stoją z dala od życia sakramentalnego – a takie też uczestniczą w pielgrzymce – warto, żeby przygotowały się pod kątem szansy wewnętrznej przemiany. Wielu z tego korzysta. Warto przypomnieć tu stare powiedzenie, że tylko Szwedzi na Jasną Górę szli bez spowiedzi i jej nie zdobyli. 

– Kilka miesięcy temu media nagłaśniały sprawę związaną z porządkowymi na pielgrzymkach, którzy powinni być odpowiednio przeszkoleni. Czy zalecenia te  stanowią znaczne utrudnienie w organizacji pielgrzymki? Czy coś zmieniło się w formie i kosztach szkoleń?
– Rozporządzenie, które weszło w życie w lipcu 2008 r. ma zagwarantować większe bezpieczeństwo na pielgrzymkach. Jednak forma zaproponowana w ustawie jest niewykonalna, abyśmy mogli się odpowiednio przygotować. Miały być szkolenia osiemnastogodzinne prowadzone przez kilka dni za 250 do 500 zł od uczestnika. Pielgrzymka krakowska obliczyła np., że będzie musiała wydać na samo przygotowanie ok. 40 tys. złotych. Dla nas też byłoby to trudne. Na pielgrzymkę idą wolontariusze i nie wiemy wcześniej, kto będzie w niej uczestniczył. Szkoląc kogoś nie mamy pewności, czy ta osoba na pewno pójdzie na Jasną Górę. Może się zdarzyć, że pod koniec lipca np. otrzyma pracę i nie pójdzie już na pielgrzymkę. W to miejsce nie będziemy mieli wyszkolonego porządkowego.
Porządkowi zawsze byli przygotowywani dzięki Powiatowym Komendom Policji. W tej chwili jest wymóg, aby szkolenia przeprowadzał Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego. Jestem wdzięczny Pomorskiemu Ośrodkowi Ruchu Drogowego, który zgodził się prowadzić szkolenia trwające krócej, nie tylko w Gdańsku, ale również w terenie. Niedawno ukończyło je 50 osób w Lęborku, a w najbliższych dniach ukończą kolejne w Pelplinie. Gdybyśmy musieli dojeżdżać do Gdańska, byłoby to niesamowite utrudnienie.

– Od Adwentu pisze Ksiądz komentarze do Ewangelii na każdy dzień. Ukazują się one codziennie na www.pielgrzym.pelplin.pl. Czy w okresie pielgrzymki uda się także pisać je bez zakłóceń?
– Jeździ ze mną komputer. Mam nadzieję, że każdego dnia, wieczorem, uda mi się zmierzyć z tekstem biblijnym.


„Pielgrzym” 2009, nr 15 (513), s. 15