W powszechnej opinii ksiądz Jan Twardowski (1915-2006) ceniony jest za swoją poezję. Charakterystyczny, pełen prostoty, łagodności i dobroci styl, mówienie w sposób pozornie naiwny o kwestiach najtrudniejszych – to jej znak rozpoznawczy. Sam poeta zwykł jednak mawiać o sobie, że jest „księdzem piszącym wiersze”, unikając  słowa „poeta”.


Tym, którzy jednak podziwiają ks. Twardowskiego li tylko za poezję, należy się wyjaśnienie, że był on również autorem przepięknych myśli, rozważań i homilii, które odsłaniają duszę człowieka głęboko wierzącego,  nieustannie zdumionego tym, iż Bóg obdarzył go niepojętą łaską i tajemnicą Chrystusowego kapłaństwa.
„Jestem księdzem szczęśliwym –  mówił o sobie – miałem dobrych proboszczów, jakoś wytrwałem, nie miałem żadnych romansów, żadnych ucieczek. Mam za co Bogu dziękować”. Tego typu wyznania nie niosą upragnionych newsów, ukazują świat niezbyt interesujący dla mediów. Przyciągają jednak tych wszystkich, którzy noszą w duszy tęsknotę za Ewangelią błogosławieństw i całym sercem poszukują wartości niosących sens i piękno. Tej postawy uczył ks. Twardowski  całym życiem i całym sercem przekazał to też w swojej twórczości.
Niedawno nakładem Wydawnictwa „Bernardinum” ukazała się pozycja książkowa zatytułowana „Być znakiem nadziei”. Są to rozważania o kapłaństwie ks. Jan Twardowskiego. Jest ona kontynuacją wydanej przez to wydawnictwo, rok wcześniej, książki „Nadzieja powołania”. Myśli o kapłaństwie ks. Jana Twardowskiego.
Książka „Być znakiem nadziei” podzielona została na trzy części, z których każda stanowi zapis cyklu rekolekcji. Pierwszy i trzeci to rekolekcje dla kandydatów do kapłaństwa, jakie ks. Jan Twardowski głosił w 1974 oraz w 1988 roku. Cykl trzeci zawiera nauki dla kapłanów obchodzących w 1983 roku dziesiątą rocznicę święceń. Rozważania ks. Twardowskiego nie są stricte zgłębianiem teologicznej wiedzy, ale stanowią wybór refleksji o kapłaństwie, postawie księdza, jego roli w świecie, nierzadko wzbogacony o barwne, często autoironiczne obserwacje.
Tematy ich są wielorakie, a dotyczą m.in. modlitwy, samotności, pokory, cierpienia, ubóstwa, celibatu, grzechu, stosunku do niewierzących. Forma krótka a język prosty. Książka ma też staranną szatę graficzną opatrzoną rycinami pochodzącymi z Mszału rzymskiego.
W słowie wstępnym Andrzej Szostek MIC pisze: (...) „Tak naprawdę, książka ta odsłania ks. Twardowskiego jako świadka: świadka Jezusa Chrystusa, przepełnionego wdzięcznością za to, że został – bez swych zasług – obdarzony łaską kapłaństwa. Ta prawda przebija przez wszystkie jego rozważania, tak przekonujące swą naturalną autentycznością. I na tym polega szczególna jej wartość, bardziej bodaj niż na szczegółowych przemyśleniach, które, być może, skłonni bylibyśmy inaczej prowadzić. Ale do tego właśnie nas ks. Twardowski prowokuje, ciągle zarazem przypominając, że nie chodzi o teoretyczne spory, lecz o to, czym człowiek żyje. W szczególności: czy żyje swoim powołaniem (...)”.
„Być znakiem nadziei” to znakomita lektura na czas przemyśleń w Roku Kapłańskim, swoiste rekolekcje pomagające odnaleźć się w Bogu każdemu człowiekowi, nie tylko kapłanowi.

Anna Mazurek-Klein


PRZEJDŹ DO KSIĘGARNI





„Pielgrzym” 2009, nr 20 (518), s. 26