Sam przylądek Cape Greco zaliczam do najpiękniejszych krajobrazowo zakątków Cypru. Skalna ostroga wchodzi głęboko w morze. Wypiętrza się, w pewnym momencie ze stu metrów osuwa się prostopadle na kamienistą plażę, tak zerodowaną od fal morskich, że wygląda jak rumowisko ostrego pumeksu. Ale spacerować po nim można i plażą da się obejść sam koniuszek cyplu.


Najbardziej spektakularny widok roztacza się z wierzchołka skały. Ktoś przewidujący, jakiś dobry człowiek, wmurował tam w podłoże kilka ławek z myślą o tych, którzy zechcą na nich spocząć i oddać się kontemplacji cudów natury. Jest tu tak podniośle, tak pięknie, że można siedzieć całymi godzinami. Kilka kilometrów stąd, w miejscu, gdzie dziewicza, do niedawna bezludna, skalista platforma brzegowa ustępuje miejsca skrawkowi piaszczystej plaży, wyrosło ni stąd, ni zowąd nowe miasteczko hoteli, Agia Napa, pisane również jako Ayia Napa. Zabudowania widać jak na dłoni. Krzywizna skalistego wybrzeża mija to miejsce, biegnie dalej aż po sam przylądek Pyla. Nie ma tu żadnych lasów, palmami wysadzono ulice jedynie w Agia Napa (...).
I morze! Dziś jest spokojne, ledwie marszczy się od lekkiego podmuchu, widocznie dyżur przypadł tego dnia łagodnemu Zefirowi, powierzchnia morza srebrzy się pasami w promieniach słońca. (...) Na horyzoncie sunie jakiś kontenerowiec, z przeznaczeniem być może do portów Libanu, a równie dobrze do Hajfy albo do innej z izraelskich przystani. Kiedyś, kiedy Syria rozkwitała w pokoju, statki zmierzały przede wszystkim do tego starożytnego kraju, którego wybrzeże można dostrzec w pogodny dzień z koniuszka cypryjskiego Przylądka św. Andrzeja (...).
Wyciętą w gęstwinie krzaków i wydeptaną ścieżką zszedłem ze skały do zaparkowanego nieopodal samochodu i ruszyłem do Agia Napa. Stoi tam starożytny klasztor, w samym centrum miasteczka, dziś szczelnie otulony nowymi hotelami, przez co stał się dla urlopowiczów jedyną w mieście atrakcją z odległych wieków. W Agia Napa miejscowi czczą pamięć starodawnej ikony Matki Bożej – jak chcą badacze – pochodzącej z okresu konfliktu obrazoburczego, który w VIII i IX wieku podzielił na ponad sto lat społeczność chrześcijańską na Wschodzie i pustoszył Bizancjum. W obawie przed zniszczeniem bezcennej ikony przez obrazoburców jakiś pobożny człowiek ukrył ją w grocie. A może umieszczono ją tam jeszcze wcześniej po to, by raz na zawsze wyprzeć stąd starożytny kult Afrodyty, gdyż bogini upodobała sobie to zaciszne, bezpieczne miejsce, otwarte ku morzu. Tym to sposobem, poszukując śladów kultu starożytnej Afrodyty, znalazłem je w pamięci mieszkańców Agia Napa, do kopii starożytnej ikony Matki Bożej pielgrzymują bowiem cypryjskie kobiety mające problem z doczekaniem się potomstwa, by głównie w dzień Narodzenia Maryi, czyli 8 grudnia, prosić o łaskę macierzyństwa.

Jan Gać/ Cypr. Cudowna wyspa Afrodyty


PRZEJDŹ DO KSIĘGARNI






„Pielgrzym” 2017, nr 18 (724), s. 28