Dysleksja to nie choroba czy kalectwo! To zaburzenie uczenia się, nad którym trzeba pracować za pomocą odpowiednio dobranych metod pedagogicznych. Z Elżbietą Dziemińską, psychologiem z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Starogardzie Gd., o problemie dysleksji, rozmawia Anna Mazurek-Klein.


– Za moich szkolnych czasów za nieznajomość ortografii dostawało się po prostu dwóję. Dziś sprawa wygląda nieco inaczej. Nad wieloma uczniami rozkłada się ochronny parasol, przedkładają oni bowiem w szkołach zaświadczenia o dysleksji, dysortografii czy dysgrafii. Zjawisko to jest coraz bardziej dostrzegalne. Czym zatem są te różne formy dysfunkcji?
– Dysleksja, w wąskim tego słowa znaczeniu, oznacza trudności w czytaniu, często powiązane z trudnościami w pisaniu. Dysortografia to trudności w opanowaniu poprawnej pisowni ortograficznej, natomiast dysgrafia to trudności w opanowaniu kaligrafii, niski poziom graficzny pisma – tzw. brzydkie pismo.
Stwierdzenie dysleksji wymaga wnikliwych specjalistycznych badań. Precyzyjnie mówiąc, to co potocznie nazywamy zaświadczeniem o dysleksji, jest opinią psychologiczno-pedagogiczną w sprawie potrzeby dostosowania wymagań edukacyjnych do możliwości psychofizycznych i edukacyjnych ucznia. Zgodnie z przepisami prawa oświatowego uczniom, u których zdiagnozowano dysleksję rozwojową przysługuje dostosowanie wymagań w trakcie egzaminów na kolejnych etapach edukacji szkolnej.
Rzeczywiście, zjawisko dysleksji jest bardziej dostrzegalne niż kiedyś, a wiąże się to po prostu z postępem wiedzy w tym zakresie, świadomością rodziców i nauczycieli.

– Jakie są przyczyny i objawy dysleksji? Kiedy można ją stwierdzić u dziecka?
– Dysleksję rozwojową możemy podejrzewać, jeżeli zauważamy u dziecka trudności w uczeniu się czytania i pisania, widzimy, że poziom tych umiejętności jest nieadekwatny do jego wieku, inteligencji i poziomu edukacji. Zdarza się jednak, że trudności takie wynikają z zaniedbania środowiskowego, dydaktycznego lub też związane są z problemami zdrowotnymi. Dysleksja nie jest jednak wynikiem wolniejszego rozwoju umysłowego czy braku inteligencji. „Przytrafia się” dzieciom o prawidłowym rozwoju umysłowym. Dzieci dyslektyczne bardzo często osiągają świetne wyniki w testach inteligencji, a w odpowiedziach ustnych są czasami lepsze od dzieci bez dysleksji. Dysfunkcje te są spowodowane zaburzeniami niektórych funkcji poznawczych i motorycznych. Tak więc do przyczyn omawianych trudności należą zaburzenia funkcji językowych, percepcyjno-motorycznych (spostrzegania słuchowego, wzrokowego), motoryki i ich współdziałania (integracji sensorycznej), uwagi, pamięci wzrokowej, słuchowej i ruchowej, lateralizacji (braku dominacji ręki, oka), orientacji w przestrzeni. U ich podłoża leży nieprawidłowe funkcjonowanie centralnego układu nerwowego.
Wnikliwa obserwacja uczniów dyslektycznych pokazuje, że objawy specyficzne dla dysleksji rozwojowej zmieniają się na przestrzeni życia. W wieku przedszkolnym obserwujemy tzw. objawy ryzyka dysleksji: opóźniony rozwój ruchowy w zakresie sprawności ogólnej, manualny – mała sprawność przy wykonywaniu czynności samoobsługowych, choćby rysowaniu, opóźniony rozwój mowy, np. trudności związane z wypowiadaniem złożonych słów, zapamiętaniem nazw lub ich szeregów, np. pór roku, posiłków. Jeżeli we wczesnym okresie szkolnym trudności w wyżej wymienionych sferach nadal się utrzymują, to niewątpliwie wystąpią trudności w nauce czytania i pisania. Z biegiem czasu trudności w czytaniu zazwyczaj zmniejszają się lub ustępują. Trudności w pisaniu mogą ograniczać się głównie do błędów ortograficznych, natomiast trudności dyslektyczne mogą uogólniać się na inne przedmioty, np. języki obce.

– Rozumiem, że  wspomnianych  symptomów nie należy bagatelizować. Gdzie zatem  rodzice powinni szukać pomocy?
– Każda szkoła znajduje się w rejonie działania jednej z publicznych poradni psychologiczno-pedagogicznych, w której – na wniosek rodzica lub pełnoletniego ucznia – można zdiagnozować charakter i przyczyny trudności w pisaniu bądź czytaniu. Diagnoza dysleksji rozwojowej wymaga współdziałania kilku specjalistów. Główne znaczenie ma tu wnikliwa diagnoza psychologiczna, pedagogiczna, często wsparta konsultacją logopedyczną. Oczywiście nie bez znaczenia jest opinia nauczyciela uczącego dziecko i dane z wywiadu z rodzicami. Efektem takiej diagnozy powinna być opinia omawiająca trudności, przyczyny, wskazująca mocne strony diagnozowanego dziecka oraz szczegółowe wskazówki do pracy.

– Czy opinia z poradni stwierdzająca dysleksję jest bardziej  rozgrzeszeniem z nieznajomości zasad ortografii czy raczej impulsem do terapii?
– Stawiam na to drugie. Kiedy uczeń uzyska opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej zawierającą diagnozę oraz wskazania dotyczące terapii i innych form pomocy, konieczne jest podjęcie dodatkowych ćwiczeń zarówno w szkole jak i w domu. Nauczyciel nie obniża takiemu uczniowi wymagań, ale dostosowuje do jego możliwości. Czyli, jeżeli łagodniej podchodzi do popełnianych przez niego błędów ortograficznych, to równocześnie podnosi poprzeczkę i wymaga dodatkowych ćwiczeń związanych z ortografią. Trzeba pamiętać, że opinia o dysleksji nie jest rozgrzeszeniem z nieznajomości zasad ortografii, ale krokiem na drodze do terapii. Im wcześniej dysleksja zostanie wykryta i zdiagnozowana, tym łatwiej jest jej przeciwdziałać. Dysleksja to nie choroba czy kalectwo! To zaburzenie uczenia się, nad którym trzeba pracować za pomocą odpowiednio dobranych metod pedagogicznych.


DEKALOG DLA NAUCZYCIELI DZIECI DYSLEKTYCZNYCH:
(prof. Dr hab. M. Bogdanowicz)

NIE:
- Nie traktuj ucznia jak chorego, kalekiego, niezdolnego, złego lub leniwego,
- Nie karz, nie wyśmiewaj w nadziei, że zmobilizujesz go do pracy,
- Nie łudź się, że „sam z tego wyrośnie”, „weźmie się w garść”, „przysiądzie fałdów” lub, że ktoś go z tego „wyleczy”,
- Nie spodziewaj się, że kłopoty ucznia pozbawionego specjalistycznej pomocy ograniczą się do czytania i pisania i skończą się w młodszych klasach szkoły podstawowej,
- Nie ograniczaj uczniowi zajęć pozalekcyjnych, aby miał więcej czasu na naukę, ale i nie zwalniaj go z systematycznych ćwiczeń i pracy nad sobą.

TAK:
- Staraj się zrozumieć swojego ucznia, jego potrzeby, możliwości i ograniczenia, aby zapobiec pogłębianiu się jego trudności szkolnych i wystąpieniu wtórnych zaburzeń nerwicowych,
- Spróbuj jak najwcześniej zaobserwować trudności ucznia, na czym polegają i co jest ich przyczyną. Skonsultuj problemy dziecka ze specjalistą (psychologiem, logopedą, pedagogiem, a w razie potrzeby z lekarzem),
- Aby jak najwcześniej pomóc uczniowi:
* bądź w kontakcie z poradnią, wykorzystuj wyniki badań i zalecenia specjalistów zawarte w opinii psychologicznej,
* ustal kontrakt pomiędzy tobą, rodzicami i dzieckiem, który określa reguły współpracy: dziecko uczyń odpowiedzialnym za pracę nad sobą, rodziców za pomaganie dziecku, a nauczyciela za bycie doradcą,
* zaobserwuj podczas codziennych lekcji co najskuteczniej pomaga dziecku,
* bądź w stałym kontakcie z jego nauczycielem – terapeutą i, korzystając z jego wskazań, włączaj w zajęcia dydaktyczne potrzebne dziecku ćwiczenia,
- Opracuj program indywidualnych wymagać wobec ucznia dostosowany do jego możliwości i wkładu pracy. Oceniaj go na podstawie odpowiedzi ustnych i treści prac pisemnych. Nie każ my czytać głośno przy całej klasie. Pozwól my korzystać ze słownika i daj więcej czasu na zadania pisemne. Dyktanda i prace pisemne oceniaj jakościowo (opisowa ocena błędów) pod warunkiem systematycznej pracy, znajomości reguł ortografii i korekty błędów w zeszytach. Nagradzaj za wysiłek i pracę, a nie za jej efekty,
- Bądź życzliwym, cierpliwym przewodnikiem ucznia w jego problemach.








„Pielgrzym” 2009, nr 23 (521), s. 20-21

Dysleksja to nie choroba czy kalectwo! To zaburzenie uczenia się, nad którym trzeba pracować za pomocą odpowiednio dobranych metod pedagogicznych. Z Elżbietą Dziemińską, psychologiem z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Starogardzie Gd., o problemie dysleksji, rozmawia Anna Mazurek-Klein.