Czy szkoła promuje tzw. fast life? Czy szkolna katecheza może wstrzymać nieustanny „wyścig szczurów” i czy możliwy jest powrót do sposobu nauczania samego Chrystusa? Odpowiedzi na te pytania są w zasięgu ręki.



Edukacja religijna w Polsce, zwłaszcza w zakresie szkolnej katechezy Kościoła katolickiego, przeżywa dziś spore problemy i trudności. Powodów jest przynajmniej kilka. Po pierwsze, analizując wewnętrzną kondycję Kościoła katolickiego jako instytucji, mamy do czynienia z głębokimi procesami laicyzacji i ateizacji związanymi z przemianami społeczno-kulturowymi XXI wieku. Po drugie, szkolna lekcja religii całkowicie warunkowana jest stanem dzisiejszego szkolnictwa, przez co podlega tym samym negatywnym procesom standaryzacji, unifikacji czy ilościowej ewaluacji procesów kształcenia. Po trzecie i najistotniejsze, współczesny model kultury neoliberalnej, opartej na procesach globalizacji, szybkim rozwoju techniki i wszechobecnych mediach, determinuje i wpływa na kształt całej edukacji, w tym edukacji religijnej. Szybkość życia, tempo pracy, obowiązki rodzinne oraz technika umożliwiająca bycie nieustannie dostępnym (on-line) – nie pozwalają na refleksję, zatrzymanie się czy złapanie chwili oddechu. W tej przestrzeni nieustannej gonitwy dnia codziennego pojawia się propozycja zmiany szybkiego sposobu życia na tempo nieco wolniejsze, bardziej świadome, przyjemne i przede wszystkim zgodne z naszymi potrzebami.

Ruch powolności
Mowa o szeroko rozumianym ruchu slow, ruchu powolnościowym. To inicjatywa wyrastająca z ruchu Slow Food, który protestując przeciw globalnej unifikacji szybkiej kuchni (fast food), postulował konieczność promocji powolnego, świadomego i tradycyjnego jedzenia (slow food). Pomysł, oparty na filozofii powolności, z biegiem czasu zaczął przenikać do innych sfer ludzkiego życia, poczynając od kuchni, poprzez pracę, czas wolny czy też różne rodzaje hobby, aż do nauk medycznych i zarządzania. Podobnie było w przypadku edukacji. W roku 2002 w Stanach Zjednoczonych profesor Maurice Holt opublikował artykuł, w którym nawoływał do powołania ruchu powolnych szkół (slow education). Odwołując się do założeń ruchu Slow Food, który w tamtym czasie był już organizacją o międzynarodowym zasięgu, skonstruował manifest opisujący aktualny stan szkolnictwa jako edukacji ilościowej, testowej, unifikującej, powierzchownej, innymi słowy – fast school. Na gruncie tej krytyki sformułował pomysł powołania ruchu powolnego szkolnictwa, które miałoby przeciwne założenia wobec dominującego modelu edukacji publicznej. Było to przede wszystkim odwołanie się do modelu jakościowej interpretacji treści wychowania i kształcenia poprzez analizę kategorii wspólnoty, lokalności, świadomości, przyjemności, zaangażowania i sztuki. Model ten korespondował z założeniami szkół montessorii,  waldorfskich, demokratycznych itp.

Powolna edukacja
W powolnej edukacji (slow education) postuluje się, że znajomość tradycji, czyli tego, co było przed nami w przeszłości, oraz odważne otwarcie na przyszłość, czyli na to, co dopiero nadchodzi, stanowi o wartości człowieka. Wiedza, doświadczenie i niejako klasycznie rozumiana mądrość płyną z głębokiego, egzystencjalnego wejrzenia w siebie i otaczający świat i służą temu by odpowiedzieć na pytania: skąd przychodzę i dokąd zmierzam. Do odpowiedzi niezbędna jest przestrzeń uwagi, refleksji i powolności. Filozofia slow jest metodą prowadzącą do życia bardziej świadomego i skoncentrowanego na tu i teraz dziejącej się rzeczywistości. Jest też drogą do uzyskania wewnętrznego – zawsze partykularnego – tempa życia, tempa giusto. To sposób działania, który jest zgodny z nami samymi, rzeczywistością zewnętrzną oraz kontekstem relacji międzyludzkich. Edukacja oparta na filozofii powolności to działanie nakierowane na odkrywanie wartości tkwiących w tradycji, dzięki którym człowiek wzbogaca wiedzę o sobie i świecie. To również praca w duchu współpracy i współdziałania nad budowaniem świadomości wspólnotowej w przestrzeni społeczności lokalnej czy regionalnej. Jest tu także mowa o działaniach nakierowanych na budowanie tożsamości wokół wiedzy rozumianej jako wyzwanie, przyjemność i sztuka. Wiedza jest wyzwaniem, przygodą oraz zadaniem postawionym przed człowiekiem, to przyjemność spotkania i obcowania z drugim, to finalnie działanie twórcze i rozwojowe. W takiej logice wydarza się powolna edukacja i powolna szkoła, gdzie nie tylko jest miejsce na indywidualność każdego człowieka, ile raczej niepowtarzalność staje się elementem fundującym całość istnienia szkoły slow.
Jest to pomysł z gruntu antysystemowy i antyuniwersalistyczny. Innymi słowy to projektowanie oddolnej zmiany edukacyjnej, opartej raczej na praktykowaniu powolności, niż jej dekretowaniu czy obiektywizowaniu. Pojawić się może zarzut braku obiektywnej ewaluacji, przewidywalnego procesu rozwojowego czy nawet anarchizmu pedagogicznego. I nic w tym dziwnego, gdyż omawiany tu pomysł jest tym wszystkim zagrożony. Wystarczy przypomnieć, że każda alternatywa edukacyjna po dziś dzień podlega podobnej krytyce i systemowej niechęci. W powolnej edukacji jest jednak coś więcej, i nie wynika to tylko z krytyki tradycyjnie (pospiesznie) realizowanego kształcenia, raczej rodzi się z głębokiej niezgodny na obecny kształt społeczeństwa rywalizacji i nieustannego wyścigu. Tu gra toczy się nie tyle o komfort życia, ile raczej o komfort przeżycia.
Dziś człowiek, poddany hiperszybkości, szuka dla siebie wytchnienia i miejsca na oddech. Szkoła publiczna w tym przypadku podlega tym samym procesom przyspieszenia, jak inne instytucje państwa. Z tą jednak różnicą, że edukacja, realizując trendy fast, jednocześnie promuje i odtwarza ten sposób życia na kolejne pokolenia. Edukacja, działając fast, odtwarza obecny stan, z kolei edukacja, działając slow, niejako w opozycji do świata zewnętrznego, ukazuje istnienie realnej alternatywy. Tu rodzi się potencjał i misja szkoły slow, w której praktykując spowolnienie, tworzy się miejsce możliwej zmiany świadomości oraz stopniowej zmiany tempa życia codziennego.

Powolna katecheza
Edukacja religijna, w odniesieniu do szkolnej lekcji religii, ma wewnętrzny potencjał, aby wykorzystać model slow zarówno w sensie krytycznym, jak i rozwojowym. Jest tu możliwa nie tylko autokrytyczna i pogłębiona ocena stanu dzisiejszej katechetyki i pedagogiki religii, ale przede wszystkim odsłania się praktyczna możliwość zastosowania modelu powolności. Tym samym oznacza to przyjęcie paradygmatu holistycznego i egzystencjalnego. Gdzie całość doświadczenia życiowego człowieka staje się punktem wyjścia w procesie kształcenia i wychowania. Następuje tu niejako rezygnacja z paradygmatu esencjalnego, czyli wychowawczego dążenia do osiągnięcia ideału człowieczeństwa, obecnego w tradycji chrześcijańskiej, a pochodzącego od Platona i odwzorowana przez św. Augustyna. Przyjmuje się paradygmat egzystencjalny, czyli projektuje się działania wychowawcze uznające człowieka w jego faktyczności, ukierunkowane na rozwijanie w nim pewności realnej bliskości z ideałem, czyli Bogiem. W tradycji chrześcijańskiej edukacji religijnej inspiracja ruchem slow to z pewnością nie projektowanie nowego człowieka na wzór Jezusa Chrystusa, ale proces dokładnie odwrotny. To odnajdowanie ideału Chrystusa w tu i teraz obecnym człowieku. Ruch ten ma przeciwną logikę działania względem tradycyjnie rozumianej katechetyki, gdzie na przykład w katolicyzmie rozpoczyna się od wyjaśniania sakramentu chrztu jako zmazania grzechu. W interpretacji pedagogicznej następuje tu wskazanie i napiętnowanie negatywnej natury człowieka oraz wprowadzenie zewnętrznego działania naprawczego w postaci chrztu, czyli łaski Boga. Nauczanie powolne w tym przypadku będzie ruchem odwrotnym, mianowicie przyjęciem rzeczywistości takiej, jaką jest, akceptacją człowieka w jego złożonej i niejednorodnej strukturze życia oraz na tej płaszczyźnie poszukiwanie wewnętrznie obecnego dobra, które pochodzi z Boga. W treści przekazu pedagogicznego oznaczałoby to wyjaśnienie chrztu w tradycji katolickiej jako działania profilaktycznego i zabezpieczającego na przyszłość oraz pomagającego w egzystencjalnych dylematach moralnych.
Metoda powolnej edukacji nie ingeruje w treści czy zakres dogmatów wiary. Raczej wykorzystuje mechanizmy krytycznie uprawianej pedagogiki, analizy egzystencjalnej oraz tradycji dialogicznej. Przyjęcie prezentowanej koncepcji wymaga jednak całościowego przedefiniowania źródłowych założeń edukacji religijnej od osób odpowiedzialnych za jej formę i treści. Poczynając od konkretnych katechetów, kończąc na radach i zespołach tworzących metody i treści programowe w danych wyznaniach i religiach. Zmiana ta polegałaby na rezygnacji z tzw. modelu misyjnego, czyli nawracania na „właściwą drogę” wszystkich myślących i wierzących inaczej, a przyjęcie tzw. modelu ewangelii życia, czyli głoszenia dobrej nowiny o istnieniu i realnej obecności Dobra w życiu każdego człowieka. W chrześcijaństwie Dobrem tym będzie relacja z osobą samego Chrystusa.
W polskiej praktyce szkolnej jest mowa o zastosowaniu pedagogiki ciszy, polegającej na wychwytywaniu i eksponowaniu wartości, jaką jest cisza i fizyczne spowolnienie w pracy wychowawczej. Moment modlitwy oraz analizy tekstu biblijnego jest idealnym do tego narzędziem. Przywołanie informacji na temat życia wspólnot wczesnochrześcijańskich może być autentyczną inspiracją dla budowania wspólnoty szkolnej i klasowej, opartej na duchu wzajemności, a nie rywalizacji. Lekcja religii, niezależnie od wieku uczniów, może być miejscem spotkania pytań stricte religijnych z pytaniami dotyczącymi dnia codziennego. Model edukacji powolnej jako projekt holistyczny (całościowy) nie tyle opisuje dwa światy, świat religii i świat życia codziennego, jest to raczej próba scalania i odsłaniania jednej rzeczywistości, która ma różne oblicza i formy, wzajemnie się przenikające. Konsekwencją tego założenia jest konieczność otwarcia się na to, co inne i różne, w tym szczególnie na to, co deklaratywnie różne od chrześcijaństwa. To budowanie w klasie i szerzej – w społeczności szkolnej, dojrzałego klimatu akceptacji i zrozumienia. Klimatu, w którym nie eliminuje się różnic na rzecz na przykład poprawności politycznej, ale właśnie widzi się w tych różnicach potencjał rozwojowy dla uczniów i nauczycieli. To, co nas, ludzi, najmocniej rozwija i ubogaca, to spotkanie z innym człowiekiem, z innym widzeniem tego, co teologicznie niezmienne. To sięgnięcie do mądrości Starego Testamentu, mówiącego o spotkaniu z Bogiem i drugim człowiekiem jako spotkaniu z tajemnicą. Dzisiejszy świat – pełen szybkich osądów, powierzchownej wiedzy i pozorowanych emocji – potrzebuje jak nigdy dotąd autentyczności. Rozumienie religii w optyce slow, która prowadzi do powolnego, refleksyjnego i uważnego życia, umożliwia takie doświadczenie.
Pytanie, czy szkolna katecheza ma potencjał choćby na chwilę wstrzymać nieustanny „wyścig szczurów” – jest tym samym pytaniem o rozumienie potencjału chrześcijaństwa w zmaganiach człowieka ze współczesnością. Stosowanie modelu slow może okazać się przełomowe nie tylko dla samej edukacji religijnej, ale także dla całej edukacji w Polsce. Jest jednak pewien warunek. Filozofia powolności, o której tu mowa, musi być uprawiana w horyzoncie odpowiedzialności pedagogicznej, nie zaś w logice bezrefleksyjnego odtwarzania tego, co pewne i niepodważalne. Oznacza to, że wszelkie metody i treści edukacyjne winny być podporządkowane takim wartościom, jak szacunek, otwartość i poszanowanie dla podmiotowości człowieka, niezależnie od wieku, światopoglądu, wyznania itd. Katecheza szkolna może stać się enklawą, w której uczniowie wraz z nauczycielem mogą doświadczyć wzajemnego bycia, które w chrześcijańskiej myśli zwane jest błogosławieństwem lub innymi słowy po prostu doświadczeniem szczęścia.

Szymon Dąbrowski




„Pielgrzym” 2016, nr 12 (692), s. 14-17

Czy szkoła promuje tzw. fast life? Czy szkolna katecheza może wstrzymać nieustanny „wyścig szczurów” i czy możliwy jest powrót do sposobu nauczania samego Chrystusa? Odpowiedzi na te pytania są w zasięgu ręki.