Niemówienie prawdy to nieodłączna część naszego życia.  Jak duża? Okazuje się, że znacznie większa  niż byśmy  sobie tego życzyli.  Kłamiemy, żeby zapewnić sobie komfort psychiczny, unikając dezaprobaty, krytyki i wszelkich innych komplikacji mogących wynikać z powiedzenia prawdy. Kłamiemy też, by zyskać szacunek, prestiż, a może nawet dobra materialne. Jednak czy warto?


„Nie ma czynu pospolitszego jak kłamstwo” – pisał na początku XX w. G.L. Duprat.
Kiedy przyjrzymy się wynikom badań nad kłamstwem, to wniosek jest jeden – wprowadzanie innych w błąd stanowi nieodzowny element ludzkiego życia i naszej naturalnej komunikacji.
Kłamiemy średnio dwa razy dziennie, a prawie 62 proc. naszej naturalnej konwersacji ma charakter kłamliwy –  wynika z badań psychologów. W ciągu tygodnia każdy z nas kłamie średnio 13 razy – ustalił w 1980 r. Dale Hample, amerykański profesor, pracujący na University of Meryland. Doświadczenia przeprowadzone kilka lat później wykazały, że ludzie wypowiadają przeciętnie w ciągu dwóch tygodni 16 kłamstw, co oznacza, że statystyczny człowiek mówi co najmniej jedno kłamstwo dziennie, a są badania, które wskazują na dwa oszustwa.
„A ile razy kłamiemy podczas przeciętnej dziesięciominutowej rozmowy telefonicznej? Raz? Może dwa razy? –  Średnia to trzy razy – pisze amerykański psycholog, prof. Robert S. Feldman z University of Massachusetts. – Większość ludzi mija się z prawdą podczas codziennych rozmów, zwłaszcza gdy chcą sprawić wrażenie sympatycznych lub znających się na rzeczy. Nie przypuszczałem, że kłamstwo stanowi tak dużą część naszej codzienności. Kiedy uważnie się rozejrzymy, dostrzeżemy, w jak wielu sytuacjach mijamy się z prawdą. W szkole staramy się nie dać przyłapać na wagarach albo braku pracy domowej. Jako dorośli w pracy próbujemy zjednać sobie przełożonego, zatuszować niewiedzę lub sprzedać klientowi swój produkt. Mówimy wówczas, że posługujemy się tylko sztuką wywierania wpływu lub socjotechniką” – konkluduje psycholog.
Za kłamstwo na pewno uznajemy  wygłaszanie twierdzeń niezgodnych z rzeczywistością, czyli mówienie nieprawdy. Posługujemy się też określeniami: „błędne stwierdzenie”, „fałsz”, „pomyłka”, „oszustwo”, „zmyślenie”. Z pozoru właściwie wszystkie mówią o tym samym, ale intuicyjnie czujemy, że tak nie jest. Co nam przeszkadza w precyzyjnym zdefiniowaniu kłamstwa? Przede wszystkim różnice w rozumieniu moralności oraz związanych z nią pojęć etycznych. Właśnie te subiektywne kryteria powodują, że każdy z nas nieco inaczej patrzy na kłamstwo. To, co jeden człowiek uzna za ewidentne oszustwo, inny potraktuje jak pomyłkę.

Kłamię, więc jestem
Od wczesnego dzieciństwa uczymy się udawać, choćby,  że smakuje nam niedobry obiad u babci. Takie zachowanie nazywamy dobrym wychowaniem i z biegiem czasu nabieramy w nim coraz więcej wprawy. Trud się opłaca: gdyby nie te codzienne wypowiadane, drobne „białe kłamstwa”, trudno byłoby nam unikać niezręczności i konfliktów z najbliższymi.
Dzieci otrzymują od nas sprzeczne informacje na temat kłamstwa, a to wpływa na ich zachowania w dorosłym życiu. Badania psychologiczno-socjologiczne pokazały, że mijanie się z prawdą to umiejętność, którą przyswajamy stopniowo od trzeciego-czwartego roku życia. Wcześniej dziecko nie jest w stanie oszukiwać, nawet podczas zabawy nie potrafi udawać, że jest kimś innym. Ta obserwacja pozwoliła naukowcom sformułować tzw. teorię umysłu. Mówi ona, że dysponujemy systemem pojęć pozwalających nam na odgadywanie i przewidywanie stanu umysłu innych ludzi na podstawie takich przesłanek, jak mimika twarzy czy kontekst wypowiedzi.
„Skok, jakiego dokonujemy w wieku trzech-czterech lat, jest jak gwałtowne przyspieszenie na prostej trasie po opuszczeniu zakorkowanego miasta – pisze socjolog Tomasz Kozłowski w książce zatytułowanej «Kłamię, więc jestem». –  Zostawiamy za sobą meandry sztywno zaprogramowanych wzorców i reakcji, przed nami natomiast rozciąga się autostrada wprost do krainy kultury”.
Zanim jednak nastąpi ta zmiana, dziecko nie potrafi udawać, bo nie uświadamia sobie fałszywych przekonań. Jednak ważniejsze jest to, że bycie sobą i kimś innym całkowicie się dla niego wykluczają.
„By być kłamcą, trzeba najpierw wiedzieć, że jest się podmiotem zdolnym do działania albo dokładniej – do planowania swoich działań w oderwaniu od konkretnego kontekstu. Kiedy już dziecko nabędzie te umiejętności zacznie się wcielać w role, które codziennie każdy z nas odtwarza dziesiątki razy”.

Oszukując samego siebie
Okłamujemy nie tylko innych ludzi. Oszukujemy też sami siebie. Współczesna psychologia dysponuje licznymi dowodami, że ludzie (zwłaszcza niektórzy – np. osoby z niepewną samooceną) unikają diagnostycznych informacji o sobie. Wielu z nas uważa się za co najmniej dość inteligentnych. Zarazem jednak, nie jesteśmy skłonni poddać się testowi inteligencji, nawet mając gwarancję, że nikt oprócz nas nie dowie się o wyniku testu. Dlaczego? Bo a nuż wynik zburzyłby nasze przekonanie, że jesteśmy inteligentni. Lepiej nie ryzykować. Oszukujemy się, że palimy mniej papierosów niż faktycznie wypalamy, a w dodatku mówimy sobie, że w każdej chwili, jeśli tylko zechcemy, możemy zerwać z nałogiem. Oszukujemy się, że już od przyszłego tygodnia rozpoczniemy jakąś sensowną działalność (wyleczymy zęby, zapiszemy się na kurs angielskiego, zaczniemy oszczędzać) i nie przeszkadza nam, iż właściwie wiemy, że nic takiego nie nastąpi. W końcu obiecywaliśmy to sobie już dziesiątki razy... Oszukujemy się, że ważymy mniej niż wskazuje podziałka wagi. Ważymy się przecież w butach i ubraniu. Trzeba zatem odjąć dwa, może trzy kilogramy, etc. … Żyjemy w świecie złudzeń na własny temat. Co ciekawe, złudzenia te często ułatwiają nam zarówno codzienne funkcjonowanie, jak i realizację dalekosiężnych celów i zamiarów.

Dlaczego kłamiemy?
Badania psychologiczne dotyczące kłamania i oszukiwania skupiają się głównie wokół trzech zagadnień. W pierwszym obszarze – rozwojowym – psychologów interesuje: kiedy dzieci zaczynają kłamać i oszukiwać, jakie przybiera to formy i  jak z wiekiem zmieniają się sądy na ten temat. Drugi obszar badań to subiektywna ocena prawdopodobieństwa, że ktoś nas oszuka lub okłamie innego człowieka. W jakich warunkach – naszym zdaniem – ludzie ulegają pokusie oszukania? Co sprawia, że chęć zyskania czegoś dzięki kłamstwu bierze górę nad normami moralnymi? Trzeci obszar badań dotyczy warunków sprzyjających kłamstwu i oszukiwaniu.
Wykryto szereg czynników wpływających na zachowanie człowieka w sytuacji pokusy. Spośród czynników sytuacyjnych najczęściej badane były: wielkość zysku, który może być osiągnięty dzięki kłamaniu czy oszukiwaniu, i wielkość spostrzeganego przez osobę ryzyka, że popełnione oszustwo zostanie wykryte.
Niektórych z nas budowa mózgu predestynuje do bycia kłamcami. Kiedy przeciętny człowiek mówi nieprawdę, zwiększa się u niego aktywność kory przedczołowej. Badania dowiodły, że jest to obszar odgrywający znaczącą rolę w procesach myślowych wymagających moralnej oceny sytuacji.
Po przebadaniu kilkuset osób tech­niką rezonansu magnetycznego naukowcy z University of Southern Cali­fornia doszli do wniosku, że w tym obszarze mózgi patologicznych kłamców różnią się od mózgów pozostałych badanych.
U „skazanych” na kłamstwo znajduje się wyraźnie więcej istoty białej – pozwalającej na szybkie i złożone myślenie – oraz mniej istoty szarej, której zawdzięczamy moralne dylematy. Dlatego – zdaniem autorów – różnice te mogą pomagać w sztuce kłamania.
Ale nawet, jeśli uda się nam skonstruować nieomylny wykrywacz kłamstw, oszustwa nie stracą na znaczeniu w codziennym życiu. Ludzkość bowiem za dużo wysiłku włożyła w stworzenie rzeczywistości opartej na wrażeniu. Jednak ilekroć będziemy chcieli mijać się z prawdą, zastanówmy się,  jaki to ma sens?

Anna Mazurek-Klein


SENTENCJE O KŁAMSTWIE:


Kłamią niewolnicy, wolni mówią prawdę.
Seneka Młodszy

Kłamstwo – to jedyny człowieczy przywilej wobec wszystkich innych organizmów.
Fiodor Dostojewski


Człowiek jest tedy jeno maską, jeno kłamstwem i obłudą; i w sobie, i wobec drugich.
Blaise Pascal


Czoło, oczy, oblicze często kłamią, ale słowo najczęściej.
Cyceron

Pośród śmierci trwa życie, pośród kłamstwa trwa prawda, pośród ciemności trwa światło. Stąd wnioskuję, że Bóg jest życiem, prawdą i światłem.
Mahatma Gandhi

Nie istnieją kłamstwa, a jedynie kalekie prawdy.
Baruch Spinoza


Kłamstwo jest jedyną ucieczką słabych.
Stendhal (Henri Beyle)


Widzimy współcześnie odnawiający się głód ludzi prawdziwych. To znaczy żyjących w prawdzie i miłości; ludzi jasnych, przejrzystych, którzy mają oblicza prawdziwe, a nie zniekształcone kłamstwem.
Stefan Wyszyński

Pół prawdy to całe kłamstwo.
Horacy Safrin


Poezja kłamie, choć ładnie to czyni.
Carlos Ruíz Zafón

Jak do tego doszło, że nasze wygodnie urządzone społeczeństwo utraciło zmysł wartości prawdy? Życie stało się tak łatwe, że sądzimy, iż można się już bez niej obejść. Kłamca nie potrzebuje już się obawiać, że jego kłamstwa doprowadzą go do śmierci głodowej. Gdyby życie było nieco trudniejsze i ktoś, komu nie można zaufać, niełatwo znajdowałby pracę i poparcie u ludzi, może nie oszukiwalibyśmy tak beztrosko siebie i innych.
Thomas Merton

 


„Pielgrzym” 2009, nr 4 (502), s. 20-21

Niemówienie prawdy to nieodłączna część naszego życia.  Jak duża? Okazuje się, że znacznie większa  niż byśmy  sobie tego życzyli.  Kłamiemy, żeby zapewnić sobie komfort psychiczny, unikając dezaprobaty, krytyki i wszelkich innych komplikacji mogących wynikać z powiedzenia prawdy. Kłamiemy też, by zyskać szacunek, prestiż, a może nawet dobra materialne. Jednak czy warto?