Dyskutując o przyszłości zjednoczonej Europy, spierając się o jej kształt, opisując jej tożsamość pamiętać powinniśmy o tych politykach, których zaangażowanie sprawiło niegdyś, że ideały solidaryzmu, współpracy, sprawiedliwości, wypływające z ducha tradycji chrześcijańskiej, zaistniały na dziejowej scenie starego kontynentu i wskazały mu kierunek rozwoju. Niestety, w tumulcie dzisiejszego powierzchownego politykowania, współpraca z chrześcijańską myślą polityczną i światopoglądową, z której wywodzi się – co do ducha swoich praw – Unia Europejska, jest w fazie zaniku.



Pięćdziesiąt cztery lata przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej, 9 maja 1950 r. Robert Schuman, francuski polityk, pełniący wówczas funkcję ministra spraw zagranicznych złożył deklarację mówiącą o potrzebie utworzenia gospodarczej wspólnoty krajów europejskich. Miała ona posłużyć wypracowaniu nowej, powojennej, opartej na pokojowych zasadach i solidarnej współpracy, przyszłości kontynentu. W rok później idea sformułowana przez Schumana zyskała pierwszy konkretny kształt – powstała Wspólnota Węgla i Stali, która w 1957 r. przekształciła się w Europejską Wspólnotę Gospodarczą (EWG). Kolejnym krokiem w procesie integracji stało się podpisanie Traktatu z Maastricht w 1993 r., który zapoczątkował istnienie Unii Europejskiej w jej dzisiejszym kształcie.
Za każdą ideą, każdym gestem politycznym stoi konkretny historyczny czas i konkretni ludzie ze swoim życiowym doświadczeniem i przekonaniami. Idea integracji wykiełkowała w Europie świeżo poranionej wojną światową, w czasie ciągle jeszcze niepewnym, w którym pokój kruchy był jak szkło. Trwała tzw. zimna wojna pomiędzy Związkiem Radzieckim i strefą jego wpływów, a państwami zachodniej demokracji, towarzyszył jej wyścig zbrojeń, angażujący ogromny potencjał naukowo-technologiczny i potężne finanse w rozwój sprawności zabijania. Napięcia istniały też w łonie państw kapitalistycznych, zwłaszcza pomiędzy Francją a Niemcami, które to kraje od wieków rywalizowały w krwawy sposób o dominującą pozycję w Europie.
Taki klimat towarzyszył dojrzewaniu idei zjednoczeniowej, która – w rozumieniu Roberta Schumana – musiała się narodzić, by zapobiec kolejnej katastrofie, odwrócić trend, spowodować, by wspólne myślenie o wydobywaniu węgla i produkcji stali mogło stać się w przyszłości przesłanką do wspólnego myślenia o człowieku i jego miejscu w świecie, a w konsekwencji doprowadziło do jedności starego kontynentu.
Deklaracja wygłoszona 9 maja 1950 r. (dziś w tym dniu obchodzimy Święto Europy) w imieniu rządu francuskiego przez Roberta Schumana, podczas pamiętnej konferencji prasowej w Sali Zegarowej pałacu przy Quai d’Orsay w Paryżu (siedziba francuskiego MSZ), rozpoczyna się następująco:
„Pokój na świecie nie mógłby być zachowany bez twórczych wysiłków na miarę grożących mu niebezpieczeństw. Wkład, jaki zorganizowana i żyjąca Europa może wnieść w cywilizację, jest niezbędny dla utrzymania pokojowych stosunków. Głównym celem Francji, będącej od ponad dwudziestu lat liderem jednoczenia Europy, była zawsze służba pokojowi. Nie było takiej Europy, mieliśmy wojnę.
Europa nie powstanie od razu ani w całości; będzie powstawała przez konkretne realizacje, tworząc najpierw rzeczywistą solidarność. Zgromadzenie narodów europejskich wymaga, by usunięta została odwieczna wrogość Francji i Niemiec. W tym celu rząd francuski proponuje natychmiast rozpocząć działania w ograniczonym, lecz decydującym punkcie: Rząd francuski proponuje umieszczenie całej francusko-niemieckiej produkcji węgla i stali pod zarządem wspólnej Wysokiej Władzy w organizacji otwartej na udział innych krajów eu-ropejskich. Umieszczenie produkcji węgla i stali pod wspólnym zarządzaniem zapewni natychmiastowe powstanie wspólnych fundamentów rozwoju gospodarczego, pierwszego etapu Federacji Europejskiej, i zmieni los regionów, długo skazanych na wytwarzanie wojennego oręża, którego były najdłużej ofiarami...”

Politycy na ołtarze
Kim był Robert Schuman, główny architekt Unii Europejskiej? On sam przedstawiał się następująco: „Luksemburczyk z urodzenia, wykształcony w Niemczech, rzymski katolik z przekonania i Francuz z serca”.  Urodzony w 1886 r., absolwent prawa Uniwersytetu Humboldta w Berlinie; w czasie wojny, w okresie panowania kolaboracyjnego rządu Vichy aresztowany, po ucieczce dwa lata ukrywał się w sanktuarium w La Salette. Czynnie walczył z nazizmem we francuskim ruchu oporu. Po wojnie przez rok był premierem Francji, w latach 1958-1960 – przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Zmarł w 1963 r.
Świat współczesny na ogół przemilcza fakt, iż Robert Schuman jest kandydatem na ołtarze. Trwa jego proces beatyfikacyjny, otwarty na szczeblu diecezjalnym w 1985 r., po zgromadzeniu ponad 750 dokumentów. Schuman był głęboko wierzącym, praktykującym katolikiem, dzień zaczynał od mszy św. Był czas, kiedy po dramatach wojennych, które dotknęły również jego rodzinę, pragnął zostać księdzem. Zaprzyjaźniony z nim Konrad Adenauer mówił o Schumanie: to święty człowiek.
Należy też wiedzieć, że oprócz Roberta Schumana, europejską wspólnotę gospodarczą w 1951 r. konstruowali (prócz liberalnego polityka z Holandii) sami chrześcijańscy politycy: Alcide de Gasperi z Włoch, Paul van Zeeland z Belgii, Konrad Adenauer z Niemiec, Joseph Bech z Luxemburga. Spośród nich włoski premier de Gasperi również jest kandydatem na ołtarze, jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1993 r.

Polskie wiano
Idea zjednoczeniowa Europy ma chrześcijańskie korzenie i towarzyszyły jej u zarania wartości powiązane z chrześcijańską tradycją. Robert Schuman ukuł maksymę: „Wartość Europy to Europa wartości”. Czy Unia Europejska w tym kształcie, jaki po latach  ewolucyjnych zmian dziś obowiązuje, jest wierna swoim początkom, czy szanuje własne tradycje? Czy zmierza w kierunku, jaki nadali jej założyciele? Czy – chociażby – słucha głosów swoich chrześcijańskich europarlamentarzystów?
Wiele razy wypowiadał się na temat kształtu zjednoczonej Europy papież Jan Paweł II. Rozważał relacje pomiędzy sferami: gospodarczą, ekonomiczną, kulturową, naukową i duchową; wskazywał na konieczność twórczych nawiązań do przeszłości. Analizując  sytuację swojej ojczyzny, wyzwolonej spod komunistycznego ucisku, Papież widział dla niej miejsce w rodzinie europejskich narodów, rodzinie, do której Polska miała wnieść, niejako w wianie, to co ma najlepsze, czyli mądrą, wypróbowaną w dziejowych procesach wiarę. Któż nie pamięta przemówienia Papieża wygłoszonego do Polaków w maju 2003 r., na rok przed przystąpieniem do Unii Europejskiej: „Europa potrzebuje Polski. Kościół w Europie potrzebuje świadectwa wiary Polaków. Polska potrzebuje Europy. Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej...”

Marzena Burczycka-Woźniak


Obraz Madona in Glory (Carlo Dolci, barok florencki, XVII w.), na którym oparł projekt flagi europejskiej - krąg 12 złotych gwiazd na lazurowym tle - francuski plastyk Arsene Heitz. Projekt przyjęty przez Radę Europy w 1955 r.

 



„Pielgrzym” 2009, nr 10 (508), s. 20-21

Dyskutując o przyszłości zjednoczonej Europy, spierając się o jej kształt, opisując jej tożsamość pamiętać powinniśmy o tych politykach, których zaangażowanie sprawiło niegdyś, że ideały solidaryzmu, współpracy, sprawiedliwości, wypływające z ducha tradycji chrześcijańskiej, zaistniały na dziejowej scenie starego kontynentu i wskazały mu kierunek rozwoju. Niestety, w tumulcie dzisiejszego powierzchownego politykowania, współpraca z chrześcijańską myślą polityczną i światopoglądową, z której wywodzi się – co do ducha swoich praw – Unia Europejska, jest w fazie zaniku.