Wychowanie to budowanie sensu. Taka jest rola nauczyciela, katechetki, księdza. Czasem – jak po grudzie – udaje się lub nie tworzenie jakiegoś obrazu życia na spotkaniu z młodzieżą. Od czerwca do sierpnia zorganizowaliśmy tradycyjnie dwa biwaki (każdy czterodniowy, z całodobowym darmowym pobytem). Na nich usiłowałem budować sensy.

Już Adam Mickiewicz, wspominając minione lata, pisał o dzieciństwie „sielskim, anielskim”. Dla wielu z nas ten okres kojarzy się z beztroską, radością, przyjemnością. Czy jednak rzeczywiście dzieciństwo ma taki idylliczny charakter?

„Poprosiłam niedawno asystentkę, żeby zrobiła mi wyciąg z leadów z gazet z lat 30. w Niemczech. Przeanalizowałam je i odniosłam wrażenie, że czytam współczesną polską prasę. Te same śródtytuły, ten sam język. Dlatego myślę, że to, co się aktualnie dzieje u nas, to już nie jest kabaret, tylko coś poważniejszego” – to słowa Joanny Kos-Krause, reżyserki, scenarzystki i producentki filmowej.

„Bardzo dawno temu w Anglii pewna drobna kobiecina, opatulona potarganymi łaszkami, przebiegała uliczki małej miejscowości, pukając do wszystkich drzwi i prosząc o jałmużnę. Nie miała jednak wielkiego szczęścia. Niektórzy obrzucali ją wyzwiskami, inni szczuli psami, aby ją jak najszybciej odpędzić. Inni wciskali jej do fartuszka na odczepne kawałki spleśniałego chleba i zgniłych kartofli…”

Po formie wygłaszanego kazania możemy coś powiedzieć o człowieku, który to czyni. Na przykład: skąd pochodzi, jakie ma wykształcenie, czy jest pracowity lub nie.

Słowa Suplikacji przypominają o największych nieszczęściach, jakie mogą spotkać człowieka. Wprawdzie owo powietrze pierwotnie oznaczało epidemię, a przede wszystkim zarazę morową, ale dziś można je odnieść do klęsk żywiołowych, takich jak wichury i burze.

Chyba na początku Bóg w pewnym sensie stworzył jakby niebo i ziemię – widząc takie zdanie pewnie niejeden czytelnik złapie się za głowę, bo to przecież zakrawa na herezję.

Głodny podróżnik dotarł do pewnej wioski. Najbardziej podłej w okolicy. Jej mieszkańcy mieli pełne spiżarnie i… zawsze puste talerze. Co prawda mówili: „trzeba oszczędzać, bo może przyjść z wizytą przyjaciel”, ale tak naprawdę byli po prostu skąpi. Wędrowiec zapukał do pierwszych drzwi.

Spłonął kościół. To wielka strata, bo świątynia przetrwała ponad sto lat. Splądrowana i sponiewierana w strasznym roku 1938, potem zamieniona na dom kultury, niszczejąca w latach powojennych. Odzyskana w roku 1990 staraniem kolejnych polskich duszpasterzy była dumą mieszkańców wioski.

W ostatnim czasie kilka razy usłyszałem od niektórych współczesnych „autorytetów”, że grozi nam powrót do ciemnego średniowiecza, jakoby był to czas zacofania i niesprawiedliwości. To bardzo nienaukowa ocena skomplikowanego, ale i niezwykle ciekawego i pełnego odkryć okresu.

Nie tak dawno serwisy motoryzacyjne donosiły o śmiertelnym wypadku, do którego doszło, gdy samochód wyposażony w autopilota wjechał wprost pod ciężarówkę.

Gdy ludzie odchodzą, tracimy kogoś bliskiego lub ważnego. Nie zapominajmy też ich kochać, bo szybko odchodzą, jak pisał ks. Jan Twardowski. I żal pozostaje.

„Michał Anioł urodził się, aby rzeźbić. (…) Już w wieku dwudziestu lat jego dzieła były w pełni doskonałe i dojrzałe. Kiedy miał lat trzydzieści, stworzył posągi Piety i Dawida. W tym właśnie czasie papież zaprosił go do Rzymu, by stworzył niezwykły projekt…”

Habent sua fata libelli („Książki mają swoje losy”) – starożytną maksymę Terentianusa Maurusa interpretuje się na wiele sposobów. Starożytny myśliciel odniósł się tu głównie do odbiorców zadrukowanych stronic, wskazując na to, że recepcja każdej lektury zależy od wiedzy, potrzeb oraz możliwości intelektualnych tych osób.

W Polsce Internet świętuje swoje 25-lecie. Sporo się wydarzyło w tym czasie. Przygoda z Internetem to wędrówka od zamkniętych pomieszczeń uniwersyteckich, przez kosztowną zabawkę dla wybranych, aż po masową dostępność. To również szansa na ewangelizację w sieci.

Zawsze ciekawiły mnie stare cmentarze. Trochę jest w tym zainteresowaniu podziwu dla dawnych rzemieślników, którzy potrafili wydobyć z różnych kamieni najbardziej wymyślne rzeźby, trochę mojej fascynacji przeszłością, którą można wyczytać na kamiennych epigramach.

Dużo się dzieje w świecie. Zło pomieszane z dobrem. Zamachy, strzały w przypadkowych bliźnich, uciekinierzy z terenów, gdzie wojny… I w tym papież Franciszek, który był w Polsce i zostawił siebie.

Przed przyjazdem papieża Franciszka do Polski na Światowe Dni Młodzieży chyba najczęściej zadawanym pytaniem było – jaki ten następca św. Piotra jest? Lewicowy, prawicowy, liberalny, konserwatywny, zwolennik radykalnych zmian w Kościele czy wręcz przeciwnie – ostoja tego, co w tej ogromnej strukturze niezmienne?

Pewnie nie wszyscy wiedzą, że skrót SOS pochodzi od słów save our souls, czyli „ratuj nasze dusze”. Do ratowania dusz znajdujących się w dramatycznej sytuacji nawołuje akcja firmowana przez ojców paulinów z Jasnej Góry „Z Maryją ratuj człowieka”.

Nie można ominąć przemówienia prezydenta USA Donalda Trumpa przed Pomnikiem Powstania Warszawskiego. I ekspresyjny pomnik, i stamtąd wychodzące silne słowa amerykańskiego prezydenta, i żołnierze amerykańskiej armii w tle stworzyły niezwykłą dramaturgię. Nie można tego zapomnieć. „Ameryka kocha Polskę, Ameryka kocha Polaków” – mówił Trump.

Nie jest żadnym odkryciem, że świat widziany z pozycji siodełka rowerowego jest nieco inny od tego, który mijamy, chodząc piechotą czy siedząc za kierownicą samochodu. To, co lubię najbardziej w trakcie jazdy rowerowej, to łapanie zapachów.

Mija 75 lat od śmierci Edyty Stein, która przeszła trudną drogę – życiową, intelektualną i duchową. Od judaizmu, przez ateizm, aż do chrześcijaństwa i to realizowanego jako karmelitanka bosa. Jest ona również patronką Europy.

W lipcu mija siedem lat od założenia Dzieła Duchowej Adopcji Kapłanów (DDAK) – inicjatywy podjętej przez świeckie osoby na rzecz duchowieństwa. A wszystko zaczęło się 2 lipca 2010 roku, kiedy to Sandra Kwiecień, absolwentka teologii ogólnej na Uniwersytecie Śląskim, poczuła trudne do racjonalnego wytłumaczenia przynaglenie do działania w intencji kapłanów.

To dobrze, że rośnie w nas zadowolenie z życia. Pan Bóg nas wzmacnia. Wiara w Boga jest radosnym nastawieniem do świata i ludzi.

„Pewien człowiek postanowił zająć się troskliwie łąką znajdującą się przed jego domem. Pragnął zrobić z niej cudowny angielski trawnik. Poświęcał mu wszystkie swoje wolne chwile. Jednak pewnej wiosny, kiedy prawie już osiągnął swój cel, ujrzał, że spod trawy zaczęły wyrastać mlecze…”

Miasto z koziołkiem w herbie było miastem mojej studenckiej młodości. Lata osiemdziesiąte nie były łatwe pod różnym względem. Stan wojenny, narastający marazm społeczny, pogłębiający się rozziew pomiędzy komunistyczną władzą a narodem nie budowały dobrych widoków na przyszłość.

W świecie rozrywki zmiany następują bardzo szybko. Szczególnie jest to widoczne w świecie muzyki. Pojawiają się wykonawcy, którzy znani są przez krótki czas, a potem znikają. Jednak czasem rodzi się artysta, który nie starzeje się nigdy, ponieważ jego twórczość jest ponadczasowa.

Tytułową frazę łatwo zidentyfikować jako fragment pieśni Franciszka Karpińskiego Kiedy ranne wstają zorze, wyrażającej oddanie wszelkiego stworzenia swojemu Stwórcy. Niedawno zastanawiałam się, co robi współczesny człowiek, „ledwie oczy przetrzeć zdoła”.

Jak wspominał niedawno w radiowej Trójce bp Henryk Tomasik, pomysł na Światowe Dni Młodzieży narodził się w głowie Jana Pawła II zupełnie spontanicznie.

Pewien człowiek wszedł do sklepu z minerałami – jednego z tych, które można znaleźć w miejscowościach wypoczynkowych. Sprzedają w nich skamieliny, muszle, bursztyny… Na półkach było sporo wyrobów z onyksu, kwarcu i agatu. Człowiek nie spojrzał na żaden z nich. Schylił się, by przejrzeć karton stojący na podłodze przy kasie, pełen nieoczyszczonych kamieni…