We wrześniu przebywałem bliżej szkół i nauczycieli. Stąd takie reportażyki.

Pelplin. 180-lecie szkoły śpiewaczej przy katerze, dziś Collegium Marianum Liceum Katolickie im. Jana Pawła. Przerwą w istnieniu szkoły była II wojna światowa i jej zamknięcie przez komunistów w roku 1961. Moja matura w 1958 – eksternistyczna przed obcą komisją wyznaczoną przez kuratora Doranta w Gdańsku, który złośliwie wróżył, że tylko sześciu ją zda, a zdało dwudziestu czterech uczniów.

Ta jubileuszowa uroczystość to przede wszystkim uroczysta msza św. koncelebrowana pod przewodnictwem ks. bpa diecezjalnego Ryszarda Kasyny z udziałem gości i dawnych absolwentów Collegium Marianum. Biskup pięknie mówił o krzyżu, o podwyższeniu krzyża, którego cierpienia rozłożył na historię szkoły i męczeństwo profesorów w czasie II wojny światowej. Potem w auli teatr w wykonaniu uczniów sztuka o czekaniu na kogoś (nie wiem, na kogo, nie była to tęsknota za Godotem wg Becketta). Dyrektor ks. Arkadiusz Ćwikliński powitał wszystkich, a prefekt przedstawił program roku szkolnego. Autor Jan Wiśniewski promował swą książkę „Szkoła niepokornych Pomorzaków!” (napisaną z Arkadiuszem Czwołkiem), wydaną przez „Bernardinum”. Znalazły się w niej dokumenty władz komunistycznych z lat 1950–1961 o Niższym Seminarium Duchownym Collegium Marianum oraz opis likwidacji szkoły. Zabrakło świadectw pamiętających tamten czas. Myślę tu o wspaniałych wychowawcach Collegium (żyjących jeszcze): o ks. Józefie Trybullu i ks. Stanisławie Kardaszu. Ks. Trybull był na miejscu w tym czasie, gdy przyjechały dwa duże wozy milicyjne w sprawie likwidacji Collegium. Dyrektorem był żyjący do dzisiaj ks. prof. Edmund Chrzanowski. Warto z nimi przeprowadzić wywiady. Moim wychowawcą-prefektem był ks. Edmund Piszcz (później profesor historii Kościoła, biskup pomocniczy, potem arcybiskup Olsztyna, dziś emeryt). Uhonorowano Helenę Serocką. My też czuliśmy się uhonorowani jako starzy uczniowie Collegium. Goście dodawali swoje myśli i gratulacje, co na koniec uroczystości podsumował biskup Kasyna.

Po obiedzie zespół „Na cały głos” ks. Zbigniewa Gełdona cudownie zaśpiewał stare piosenki wojenne i nie tylko.

Dodam jeszcze: ja przyjechałem do Pelplina 20 sierpnia 1961roku, kiedy zmarł ks. rektor Józef Grochocki. Ks. prof. Jerzy Buxakowski poprosił, abym przygotował pokój żałobny dla zmarłego rektora (co na ogół robiłem przez wszystkie lata w seminarium jako dekorator i scenograf). Potem kazał mi pojechać do Starogardu Gd. i zamieszkać u ks. Kazimierza Woelkego i razem z kolegą kursowym tam mieszkającym ks. Kamińskim walczyć o przyjęcie uczniów Collegium do II klasy liceum (wśród nich był mój brat Felek). Zdaje się, że dyrektorem liceum był wówczas prof. Szalawski, przyjaciel pisarza Melchiora Wańkowicza.

Tczew. Dyrektor ZST im. ks. Janusza St. Pasierba Jerzy Cisewski zaprosił na promocję książki: „Ks. Janusz St. Pasierb twórca w przestrzeni kultury”. Ta promocja to pokłosie Roku Pasierbowego i 70-lecia Zespołu Szkół Ekonomicznych im. ks. Janusza St. Pasierba. W promocji wziął udział prymas Polski abp Henryk Muszyński, wielu zaproszonych gości i młodzież.
I znowu Pasierb zaistniał w przestrzeni jako myśliciel, przewodnik i wychowawca – nasz brat poeta.

Buczek Wielki. Tutaj, w Krajnie (ziemia złotowska), widać silne ślady ks. Bolesława Domańskiego. To proboszcz w Zakrzewie, działacz Związku Polaków w Niemczech, apostoł polskości, patron Rodła. Dzisiaj prof. Jowita Kęcińska-Kaczmarek, regionalistka (u której parę lat temu Marta Budna napisała pracę magisterską o sylwetkach w mojej poezji) organizuje od lat Buczkowskie Konferencje Naukowe. Tym razem odbyła się XIX Buczkowska Konferencja Naukowa o sylwetkach krajeńskich nauczycielek. Później nastąpiło odsłonięcie Remusa –  pięknej rzeźby w drzewie przed Domem Kultury w Buczku Wielkim. Prof. Borzyszkowski przeciął wstęgę. Legendarny Remus rozdaje książki. Niech nam rozdaje. Potrzebujemy nowych treści. Potrzebujemy języka małej ojczyzny.

ks. Franciszek Kamecki






„Pielgrzym” 2016, nr 22 (702), s. 31

We wrześniu przebywałem bliżej szkół i nauczycieli. Stąd takie reportażyki.