Choć wakacje to nie czas na żałobną zadumę, a felieton to nie miejsce na epitafium, nie mogę się powstrzymać przed napisaniem kilku słów o niezwykłej osobie, której ziemskie życie właśnie się skończyło.


Kiedy poznałam Danutę, była młodą mężatką otoczoną gromadką dzieci – własnych i przybranych, którym stworzyła niezwykły dom. W tym domu w kuchni koło wielkiego stołu wisiała własnoręcznie zrobiona kolorowa makatka przedstawiająca filozofię życiową jej twórczyni.

W centralnym miejscu tej makatki znalazł się domek z wielkim oknem i kominem, osadzony na jednym kole, drabiną połączony z niebem. Wzrok przyciągało też zielone drzewo owocujące serduszkami, wokół którego unosiły się motyle. Jego korzenie, jak też i koło od domku mocno osadzone były w ziemi.

Choć obraz ten nie miał w sobie nic z ikony, jego symboliczny wymiar przenosił myśli do rzeczywistości duchowej. Do naszego życia w drodze, tymczasowości naszego bytu, do zawieszenia między niebem a ziemią, powołania do świętości, do ciepła i otwartości, jakim powinien charakteryzować się dom rodzinny, i do obfitości owoców, jakie rodzi miłość. Wizerunek tej makatki wraz z biblijnym przesłaniem: „Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą”, stał się niezwykła pamiątką dla rodziny i przyjaciół, którzy przyszli pożegnać Danutę.

Wspomniane słowa z Psalmu 127, do którego (jak i do wielu innych) zmarła ułożyła melodię, stanowiły jej motto. Całym swoim życiem udowodniła, jak można wprowadzać je w czyn, by u  kresu swoich dni nie złorzeczyć na los, ale radośnie czekać na spotkanie z Oblubieńcem. Swoją chorobę i cierpienie ofiarowała za kobiety, które dokonały aborcji, i za lekarzy, którzy się ich dopuścili. Do rangi symbolu może urosnąć fakt, że w przeddzień pogrzebu Danuty jej córka urodziła dziecko, tak jakby koło żywota ukazywało swoją ciągłość. Non omnis moriar!

Zofia Pomirska






„Pielgrzym” 2016, nr 17 (697), s. 32

Choć wakacje to nie czas na żałobną zadumę, a felieton to nie miejsce na epitafium, nie mogę się powstrzymać przed napisaniem kilku słów o niezwykłej osobie, której ziemskie życie właśnie się skończyło.