Tytułową frazę łatwo zidentyfikować jako fragment pieśni Franciszka Karpińskiego Kiedy ranne wstają zorze, wyrażającej oddanie wszelkiego stworzenia swojemu Stwórcy. Niedawno zastanawiałam się, co robi współczesny człowiek, „ledwie oczy przetrzeć zdoła”.

Jak wspominał niedawno w radiowej Trójce bp Henryk Tomasik, pomysł na Światowe Dni Młodzieży narodził się w głowie Jana Pawła II zupełnie spontanicznie.

Pewien człowiek wszedł do sklepu z minerałami – jednego z tych, które można znaleźć w miejscowościach wypoczynkowych. Sprzedają w nich skamieliny, muszle, bursztyny… Na półkach było sporo wyrobów z onyksu, kwarcu i agatu. Człowiek nie spojrzał na żaden z nich. Schylił się, by przejrzeć karton stojący na podłodze przy kasie, pełen nieoczyszczonych kamieni…

Piosenka Stanisława Syrewicza pt. Śpiewać każdy może w mistrzowskiej interpretacji Jerzego Stuhra do dziś śmieszy. Podobnie pisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, oczywiście – jednak powinien to czynić dobrze.

Bez wyobraźni nie ma twórczości ani innowacyjności, nie ma rozwoju kultury. Dlatego ważna jest poezja, która rysuje obszary wyobraźni, do tego kształtuje język i jego pojemność.

Jest taka powieść „Mały Książę odnaleziony” opowiadająca o powrocie Małego Księcia na Ziemię w celu znalezienia ratunku przed drapieżnym tygrysem, który zagnieździł się na jego planecie. Ostatnio byłam świadkiem nie takiego książkowego, ale całkiem realnego nietypowego powrotu. Oto 18 czerwca na Świętej Górze Polanowskiej odbyło się wprowadzenie relikwii św. Faustyna – patrona Kaszubów.

Szukając w okresie wakacyjnym atrakcji turystycznych, w tym przyrodniczych, gdzieś daleko, poza granicami, nierzadko na innych kontynentach, zdarza się nam zapominać o własnym kraju. Najlepszym przykładem takiej niedocenianej atrakcji jest największa i najważniejsza polska rzeka – Wisła.

„Pewien król wymyślił próbę dla tych, którzy chcieli zająć ważne stanowisko na jego dworze. Zebrało się wielu silnych i mądrych mężczyzn…”

Dobrze, że hucznie i w międzynarodowym towarzystwie obchodziliśmy rocznicę wybuchu II wojny światowej.

„Doświadczenie ostatnich dwudziestu lat wskazuje, że w okresie pokoju niemożliwy jest w Europie ruch komunistyczny na tyle silny, by partia bolszewicka mogła zagarnąć władzę. Dyktatura tej partii jest możliwa tylko jako rezultat wielkiej wojny. (…) Powinniśmy przyjąć propozycję Niemiec i uprzejmie odesłać do domu misję francuską. Pierwszą korzyścią, jaką odniesiemy będzie zniszczenie Polski aż po przedpola Warszawy…”

„Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.” (Mt 5,14-16

Źle jest z obywatelem, skoro łatwo można matce odebrać noworodka, a przy cesarskim cięciu podczas porodu można ją jeszcze, jako gorszą w społeczeństwie, wysterylizować. Źle, skoro takie decyzje łatwo podejmuje lekarz, kurator i sędzia. Całkiem źle, skoro kuratorzy i sędziowie rozbijają biedną rodzinę, zamiast jej pomagać. Mając do dyspozycji różne prawne środki, te instytucje wybierają najsurowsze, najgorsze z możliwych. Widać w tym działaniu złośliwość. I jakby prawie nienawiść do słabych, prostych i bezbronnych, biednych i nieudaczników.

Koniecznie chciał go zobaczyć. Tyle o nim czytał, tyle słyszał. Jak wspaniale musi wyglądać ten człowiek! Jak piękna musi być jego twarz! Był królem, mógł więc pozwolić sobie na spełnianie nawet najbardziej niemożliwych życzeń…
Malarz stawił się przed królem jeszcze tego samego dnia.

Co dzieje się wokół ślubów? Ostentacyjnie wzrasta dekoracyjność i ozdobność. Weselnicy przywożą dużo kwiatów latem, zimą mało, przyjeżdżają dekoratorki i zaczyna się taniec wokół dekorowania kościoła. Jeszcze za bardzo ten zwyczaj się nie rozwinął. Ale zaczyna być groźnym działaniom i przeciwko zdroworozsądkowej estetyce, i łamiąc poczucie piękna wnętrza kościoła.

W nauczaniu w czasach później starożytności i w średniowieczu posługiwano się wykazem tzw. sztuk wyzwolonych, czyli umiejętności godnych człowieka wolnego. Wśród nich poczesne miejsce zajmowała muzyka.

„Pewnej nocy pociąg pośpieszny mknął w kierunku Londynu. W wagonie salonowym znajdowała się królowa Wiktoria. Nagle maszynista pociągu zauważył na torze kolejowym jakąś tajemniczą postać, która szybko wymachiwała wyciągniętymi ramionami…”

Wiem, wiem. Nie powinno się używać pojęcia głuchoniemi, bo przecież osoby głuche coraz rzadziej są nieme. Po pierwsze wydają dźwięki, po drugie mówią do siebie i do nas językiem migowym. Ale ten felieton jest właśnie o tym, jak osoby głuchonieme powróciły do pełni życia.

Szczęśliwe życie zależy w znacznej mierze od własnego nastawienia, szczególnie zaś od poczucia humoru. Narzekanie i czarnowidztwo potrafią zakłócić nawet najpiękniejszy czas. Na wakacje dobry humor potrzebny od zaraz.

„Mamy w parafii świetnego księdza, którego bardzo kochamy i on też nas bardzo kocha. W tym roku mija czwarty rok jego posługi w naszej parafii. Co możemy zrobić, żeby go zatrzymać? Nie chcemy, żeby go gdzieś przenieśli”. Choć od opublikowania tych słów na jednym z katolickich forów minęło kilka lat, wielu wiernych także i dzisiaj mogłoby się pod nimi podpisać.

Syn pewnego króla, jak zdarza się to w bajkach, zakochał się w pięknej, ale bardzo biednej córce piekarza i ożenił się z nią. Przez kilka lat dwoje małżonków żyło w wielkiej zgodzie i szczęściu. Po śmierci ojca książę musiał zająć jego miejsce na tronie…