Z ks. infułatem Stanisławem Gruntem w jubileusz 50-lecia kapłaństwa, rozmawia Marzena Burczycka-Woźniak


– Księże Infułacie, gratuluję bardzo serdecznie złotego jubileuszu kapłaństwa, gratuluję wielkiego życiowego dorobku. Gdybyśmy chcieli spisać wszystkie dokonania Księdza Infułata, pewnie nie starczyłoby miejsca w „Pielgrzymie”... Czas jubileuszu jest również czasem wspominania. Czy jest takie wspomnienie, spośród tych najdawniejszych, które można powiązać z wyborem przyszłej drogi życiowej?
– W mojej pamięci zapisały się szczególnie dwa wydarzenia. Jedno okupacyjne, wojenne. Przebywałem u mego wujka w leśniczówce na ziemi kieleckiej w wielkim kompleksie lasów iłżeckich. Tereny te były miejscem walk Niemców z polską partyzantką. Trzeba było zachować wiele dyskrecji i milczenia wobec okupanta, by nikogo nie zdradzić a jednocześnie innym pomagać. Wojna wymagała od ludności wzajemnej służby, solidarności. Tego uczyłem się od rodziców i starszych. W czasie przejścia frontu niemiecko-rosyjskiego, gdy głód zaglądał w oczy, doświadczyłem życzliwości również od żołnierzy rosyjskich, których zaczepiałem prosząc o chleb. I zawsze go otrzymywałem. W ten sposób przynosiłem chleb dla całej rodziny. Ludzka solidarność potrafi budować, przetrwać trudności, podziały, uczy służby.
Drugie wydarzenie dotyczy moich lat gimnazjalnych. Kilkakrotnie uczestniczyłem wówczas w liturgii Wielkiego Tygodnia, odprawianej przez mego wujka śp. ks. Alfonsa Gajdusa (wówczas prefekta młodzieży w Chełmży), w mojej parafii w Nowej Cerkwi k. Pelplina. Była to jeszcze liturgia przedsoborowa, odprawiana rano, przy niewielkim udziale wiernych. Pamiętam swoje zauroczenie tą liturgią, śpiewem, strojami, wielkim misterium… Wtedy pojawiły się moje pierwsze myśli o kapłaństwie.

– Z ogromną życzliwością wspominają swojego byłego kapłana parafianie w Górznie na Ziemi Michałowskiej, w Toruniu w parafii Chrystusa Króla, w Bydgoszczy Fordonie, gdzie był Ksiądz Infułat proboszczem u św. Mikołaja przez 14 lat. Ludzka pamięć przechowała księdza-pasjonata, jeśli chodzi o inwestycje, zabezpieczanie terenu pod budowy, remonty, renowacje, wreszcie samo budowanie kaplic, kościołów, plebanii, domów katechetycznych, itd., itd. „Urodzony budowniczy” – tak powiadano i z taką, pełną uznania, opinią rozpoczął Ksiądz Infułat w Pelplinie, w 1989 r., a więc jeszcze za czasów biskupa chełmińskiego Mariana Przykuckiego, pracę budowniczego w skali diecezjalnej, powołany na stanowisko dyrektora ekonomicznego i dyrektora Wydziału Budownictwa Sakralnego... 
– Przechodziłem do Pelplina posłuszny decyzji mojego Biskupa, który poszukiwał ekonoma po tragicznej śmierci ks. prałata Zygmunta Labudy. Zarazem wracałem w swoje rodzinne strony na Kociewie, bliżej matki, która mieszkała sama w pobliskiej Nowej Cerkwi. Z pewną tremą zabrałem się do pracy kurialnej nie wiedząc do końca, na czym polega praca ekonoma. Dzięki życzliwości wielu osób, szczególnie sióstr miłosierdzia, które pracują w kurii, pokonałem pierwsze opory. Coraz bardziej rysowała się w mojej świadomości wizja nie tylko „kodeksowa” obowiązków ekonoma diecezjalnego, jednocześnie usiłowałem być duszpastersko obecny w diecezji.
W czasach biskupa chełmińskiego Mariana Przykuckiego wybudowano na terenie diecezji ok. 100 kościołów, tyle też powstało nowych parafii. Troska pasterska biskupa ogarniała ogromną diecezję – sięgającą Gdyni, Torunia, Grudziądza, Bydgoszczy; leczącą rany po upadającym komunizmie.

– A w samym Pelplinie czekały na renowację perły architektury pocysterskiej, czekała od stu lat nietknięta Bazylika katedralna, czekało popadające w ruinę Collegium Marianum... Plany ocalania substancji materialnej powstawały już w nowej, powołanej do istnienia diecezji pelplińskiej, za czasów pierwszego biskupa pelplińskiego Jana Bernarda Szlagi. Czy było wiadomo od początku, że impet renowacji, przebudowy, rozbudowy ogarnie pelplińskie dziedzictwo tak całościowo i kompleksowo, bez rozkładania na dziesięciolecia?
– Biskup Diecezjalny Pelpliński już w kilka miesięcy po swej nominacji w odezwie do diecezjan z dnia 14 lutego 1993 r. zapowiedział proces odnawiania i konserwacji Bazyliki katedralnej. W czasie XIV Spotkań Pelplińskich ks. prof. Janusz Stanisław Pasierb mówił: „Trzeba podziwiać obecnego biskupa pelplińskiego ks. prof. Jana Bernarda Szlagę, że w tych niełatwych czasach podjął się dzieła tak ambitnego, jakim jest konserwacja tak olbrzymiego obiektu”. Ambitne plany Biskupa Pelplińskiego, poza gorliwą pracą duszpasterską i prawie codzienną obecnością w wielu parafiach, narzucały również systematyczne prace na obiektach pelplińskiego, pocysterskiego dziedzictwa kulturowego. Renowacja katedry, obok murów zewnętrznych, obejmowała też całe jej zabytkowe wnętrze, włącznie z organami. Potem był czas odzyskania i przywrócenia do pierwotnej świetności Collegium Marianum, szkoły powstałej w 1836 r. Z kolei nad klerycką jadalnią odbudowano wieżę zegarową, która spłonęła w 1947 r.
Następnie była papieska pielgrzymka i jej owoc: „Budujcie na skale….”. Wnet w starym młynie powstał „Sklep przy katedrze” i „Hotel nad Wierzycą”. Jednocześnie kończy się proces – trwający prawie 20 lat – zwrotu ziemi diecezjalnej i parafialnej zagarniętej Kościołowi przez władze komunistyczne.
Najnowszą inwestycją jest adaptacja, z udziałem środków unijnych, budynku szkolnego na bibliotekę Wyższego Seminarium Duchownego. Otwarcie obiektu nastąpi prawdopodobnie 20 października br., w dniu inauguracji nowego roku akademickiego.

– W jaki sposób, proszę Księdza Infułata, budowanie w wymiarze materialnym przekłada się na budowanie diecezji jako wspólnoty duchowej?
– Jest to bardzo konkretne przełożenie. Konstytucja o liturgii Soboru Watykańskiego II stawia wymagania, aby pogłębiać życie liturgiczne parafii i ich związek z biskupem, oraz doprowadzić do rozkwitu poczucie wspólnoty. Budowaniu tej wspólnoty sprzyja odpowiednia wielkość parafii pod względem liczby wiernych, odpowiednie lokalowe wyposażenie oraz gorliwa praca duszpasterska. Biskup diecezjalny Jan Bernard Szlaga powołał do istnienia 26 nowych parafii.

– Proces integrowania diecezji i budowania jej tożsamości na pewno przyspieszyła wizyta Ojca Świętego w Pelplinie. Znane są zasługi Księdza Infułata odnośnie budowy ołtarza papieskiego, odnośnie logistyki samego wydarzenia. Proszę powiedzieć – jak to było od strony przeżyć najbardziej osobistych?
– Miałem szczęście dwukrotnie zetknąć się ze Sługą Bożym Janem Pawłem II. Było to podczas powitania i pożegnania Papieża na pelplińskim lądowisku oraz 6 lutego 2000 r. w Watykanie w Sali Klementyńskiej, podczas wizyty z podziękowaniem za obecność Papieża w Pelplinie. Było to dla mnie wielkie przeżycie.

– Czy Ksiądz Infułat czuje się mocno związany z diecezją pelplińską, czy można mówić o ukochaniu tej ziemi z jej całym bogactwem historycznym, jej budowlami, z jej katedrą?
– Mój związek z diecezją pelplińską jest bardzo bliski. Urodziłem się w pobliskiej Nowej Cerkwi i wychowałem w cieniu pocysterskiego kościoła. Kociewie to „Matka nasza”. Chociaż moją kapłańską posługę wypełniałem też poza regionem – na Ziemi Michałowskiej, w Toruniu i Bydgoszczy – to jednak najpiękniej jest tam, gdzie są własne korzenie. Kocham tę ziemię i jej mieszkańców. Nasze zamki i grody, sanktuaria, rzeki Kociewia, lipy pachnące miodem; kultura duchowa i materialna, a nade wszystko pelplińska katedra są mi bardzo bliskie.
– Zapytam o plany na przyszłość. Coś nie bardzo widać, żeby Ksiądz Infułat myślał o rychłym odpoczynku... (?)
– Wszystko w ręku Pana Boga. Po jubileuszu kapłańskim „ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił…”. Ale plany są konkretne: dokończenie biblioteki, domu księdza seniora w Chojnicach, domu rekolekcyjno-wypoczynkowego w Białogórze; dalsze prace w młynie oraz po uporządkowaniu „wyspy” przy Hotelu nad Wierzycą, rozbudowa elektrowni wodnej oraz uruchomienie linii kajakowej na Wierzycy z Pelplina do Gniewa, szlakiem króla Jana III Sobieskiego. Z pomocą Bożą i błogosławieństwem Księdza Biskupa Diecezjalnego będzie to możliwe.

– Życzę tego najserdeczniej w imieniu zespołu redakcyjnego oraz Czytelników „Pielgrzyma”.


Z Księdzem Biskupem Diecezjalnym w Bazylice katedralnej

 


„Pielgrzym” 2009, nr 15 (513), s. 18-19