Dla lepszego zrozumienia przeżyć i celu pieszej pielgrzymki do Częstochowy, poprosiliśmy o wypowiedzi kilku jej uczestników:


Pielgrzymka to wyjątkowy czas w moim życiu. Już po raz ósmy z utęsknieniem czekam na dzień 31 lipca, by móc pielgrzymować z Chojnic do tronu Jasnogórskiej Pani.
Dlaczego właśnie pielgrzymka? Odpowiedzi jest wiele. Przede wszystkim na pielgrzymce umacniam swoją wiarę. W codziennej mszy św., która jest kluczowym punktem każdego dnia, w modlitwie i śpiewie, konferencjach, wieczornych apelach oraz w spotkaniu z drugim człowiekiem, bardziej poznaję Pana Boga i odczuwam Jego obecność.
Pielgrzymka to również wielka szkoła dobroci. To właśnie tam doświadcza się ogromnej życzliwości, otwartości, bezinteresowności oraz gościnności ze strony naszych gospodarzy. Są to ludzie wielkiego serca, którzy szczerze potrafią dzielić się tym co mają, nawet, gdy czasem posiadają niewiele. Zawsze jestem zbudowana ich wielkim świadectwem miłości, tym bardziej, że nam – pielgrzymom nie należy się tak naprawdę nic.
Dwa tygodnie w drodze to wspaniała okazja, by spotkać i poznać wielu wartościowych ludzi. Pielgrzymka uczy życzliwości i ofiarności. Wspólny cel i trudy pielgrzymowania łączą ludzi, przez co nawiązują się trwałe przyjaźnie i znajomości.

Anna Warnke



Na pielgrzymkę do Częstochowy poszedłem po raz pierwszy w 2006 roku. Już rok wcześniej miałem taki zamiar, jednak brak znajomych, którzy mogliby pójść razem ze mną oraz inne obawy odwiodły mnie od tego pomysłu, choć muszę przyznać, że długo się wahałem. Będąc człowiekiem wychowanym w wierze katolickiej, zawsze swoje problemy i ważne sprawy powierzam Bożej Opatrzności. Takim ważnym momentem był dla mnie zbliżający się egzamin dojrzałości, dlatego w wakacje zdecydowałem się pójść na pielgrzymkę właśnie w tej intencji. Początkowo miałem wiele wątpliwości – czy podołam trudom pielgrzymowania, jakich ludzi spotkam na swojej drodze itp. Zapytałem kilka znajomych osób, które wcześniej chodziły już na pielgrzymkę, o ich doświadczenia i potrzebne rady. Ponadto zachęciłem mojego kuzyna (również przyszłego maturzystę), aby ze mną udał się do Częstochowy. Mimo tych zabiegów nadal nie czułem się zbyt pewnie. Ale kiedy pielgrzymka już ruszyła, prawie natychmiast dotarło do mnie, że to jest to, co tak bardzo było mi potrzebne. Modlitwa w drodze, każdy dzień rozpoczynający się od Mszy św., wspólne rozmowy, śpiewanie piosenek i poznawanie nowych ludzi oraz wieczorne apele – to wszystko pozostaje na długo w pamięci. Od tego czasu każdego roku pielgrzymuję do Matki Bożej, aby podziękować za otrzymane łaski i poprosić o błogosławieństwo. A mam za co dziękować – maturę zdałem dobrze i dostałem się na zamierzone studia, teraz pomyślnie zaliczyłem kolejną sesję i jestem już studentem trzeciego roku. Wiem, że dzięki Bożemu błogosławieństwu udało mi się przetrwać wiele przykrych i trudnych sytuacji. Zawsze w takich momentach wiem, że Jezus jest blisko mnie i pomoże mi przejść przez napotkane przeciwności. W tej chwili przychodzą mi do głowy słowa znanej piosenki, śpiewanej często podczas pielgrzymki, które chyba najlepiej oddają to, co chciałbym powiedzieć osobom zadającym pytanie, dlaczego chodzę co roku na pielgrzymkę do Częstochowy: „Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez zmęczenia...”

Mateusz



Moja „przygoda” z pielgrzymowaniem rozpoczęła się cztery lata temu, kiedy to znajomi zaproponowali mi właśnie taki sposób na spędzenie wakacji. Odtąd każdego roku z utęsknieniem czekam na te dwa tygodnie, w czasie których mogę naładować duchowe akumulatory, poznać wspaniałych ludzi oraz doświadczyć wielkiej życzliwości i dobroci ze strony gospodarzy przyjmujących pielgrzymów. Pielgrzymowanie dla mnie to nie tylko czternastodniowa wędrówka na Jasną Górę, ale przede wszystkim prawdziwe rekolekcje w drodze, podczas których mogę lepiej poznać swoje wnętrze i każdego dnia na nowo odkrywać Boga. Ważne jest, aby pielgrzymować z konkretną intencją, czasami nawet może być ich kilka. Wówczas nawet upał i skwar dnia czy też kilkudniowy deszcz i burze nie są w stanie zatrzymać pielgrzymów zmierzających do tronu Najświętszej Maryi, gdzie mogą złożyć wszystkie swoje prośby i podziękowania. Pielgrzymka jest także czasem oderwania się od rzeczywistości, w której musimy zmagać się z codziennymi trudnościami i obowiązkami. Najbardziej szczęśliwą i wyczekiwaną chwilą staje się moment wejścia na Jasną Górę. Wtedy nikt nie myśli już o pęcherzach i bolących mięśniach, tylko radośnie śpiewa, tańczy i dziękuje Maryi za łaskę pielgrzymki.

Agnieszka Majer



„Pielgrzym” 2009, nr 15 (513), s. 14