„Moja praca to moja pasja. Chcę pomagać ludziom, którzy wskutek  wojen i konfliktów mocno ucierpieli”. Sonia Komenda, Kanadyjka z polskimi korzeniami, opowiada o misjach Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Od dwóch miesięcy pracuje w Sudanie Południowym, gdzie  pomimo podpisanych w 2011 roku porozumień pokojowych konflikty nadal uniemożliwiają normalne życie.


– Soniu, twoje życie to niemal hollywoodzki scenariusz. Rodzice są Polakami, ty urodziłaś się w Norwegii, potem przenieśliście się do Kanady. I choć tam jest wasz dom oraz formalne miejsce zamieszkania, w Kanadzie bywasz bardzo rzadko. Ciągle jeździsz po świecie i niekoniecznie są to typowo turystyczne miejsca.
– (śmiech) Tak wygląda moja rzeczywistość. W Kanadzie nie mieszkam już od siedmiu lat, odkąd wyjechałam do Londynu na studia. Po ich zakończeniu zaczęłam pracować dla Brytyjskiego Czerwonego Krzyża, a teraz – już od trzech lat – pracuję dla Komitetu Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, który swoją siedzibę ma w Genewie, jeżdżę jednak w różne miejsca na świecie – tam, gdzie mnie wyślą.


Więcej przeczytasz w 21. numerze dwutygodnika „Pielgrzym” [18 i 25 października 2020 R. XXXI Nr 21 (806)]

TUTAJ można zakupić najnowszy (21/2020) numer dwutygodnika "Pielgrzym":
https://ksiegarnia.bernardinum.com.pl/pl/p/Pielgrzym-212020/287

„Moja praca to moja pasja. Chcę pomagać ludziom, którzy wskutek  wojen i konfliktów mocno ucierpieli”. Sonia Komenda, Kanadyjka z polskimi korzeniami, opowiada o misjach Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Od dwóch miesięcy pracuje w Sudanie Południowym, gdzie  pomimo podpisanych w 2011 roku porozumień pokojowych konflikty nadal uniemożliwiają normalne życie.