Kiedy dojeżdżałam do Stegny, wszystko mnie zachwycało: wąskie drogi, wijące się wśród malowniczych pól, bociany stadami chodzące za kombajnem, stare gospodarstwa pamiętające pewnie jeszcze Olendrów... Czekająca mnie promocja mojej nowej książki ekscytowała podwójnie – po pierwsze, to przygoda spotkania z nieznanymi osobami z całej Polski, które spędzając tu koniec wakacji, usłyszą ode mnie o Hildegardzie z Bingen, po drugie, pierwszy raz miałam trzymać w rękach publikację, w której zawarłam kawałek mojego życia.


„Zjedź pierwszym zjazdem” – opiekuńcza nawigacja prowadziła mnie pod adres, gdzie miałam spędzić dwie noce. Zarezerwowałam miejsce w agroturystyce naprzeciw pięknego siedemnastowiecznego kościółka, gdzie w sobotni wieczór i na każdej niedzielnej mszy świętej miałam prezentować „Leczniczą moc natury według Hildegardy z Bingen”. „Jesteś na miejscu”, usłyszałam, ogarnęło mnie jednak zdziwienie, ponieważ pod wskazanym numerem było tylko ogromne, zarośnięte wyższym ode mnie zielskiem pole. (…)

Elżbieta Ruman


Więcej przeczytasz w 20. numerze dwutygodnika „Pielgrzym” [4 i 11 października 2020 R. XXXI Nr 20 (805)]

TUTAJ można zakupić najnowszy (20/2020) numer dwutygodnika "Pielgrzym":
https://ksiegarnia.bernardinum.com.pl/pl/p/Pielgrzym-192020/287

Kiedy dojeżdżałam do Stegny, wszystko mnie zachwycało: wąskie drogi, wijące się wśród malowniczych pól, bociany stadami chodzące za kombajnem, stare gospodarstwa pamiętające pewnie jeszcze Olendrów... Czekająca mnie promocja mojej nowej książki ekscytowała podwójnie – po pierwsze, to przygoda spotkania z nieznanymi osobami z całej Polski, które spędzając tu koniec wakacji, usłyszą ode mnie o Hildegardzie z Bingen, po drugie, pierwszy raz miałam trzymać w rękach publikację, w której zawarłam kawałek mojego życia.