iGeneration to pokolenie urodzone i wychowane w świecie technologii, komunikacji, permanentnego kontaktu, personalizacji i algorytmów. Pokolenie, które prawie nie zna świata urządzonego niezależnie od człowieka. Przemierzające centra handlowe, ogrodzone place zabaw, strzeżone parkingi, na których zawsze jest dostęp do internetu i monitoring. Z Michałem Kociankowskim, pedagogiem, socjologiem, ekspertem konferencji „Szkoła podstawowa na czasie”, rozmawia Iwona Demska.


– Czy pokolenie iGeneration można uznać pod pewnymi względami za wyjątkowe?
– Na pewno jest ono inne od wcześniejszych pokoleń. Pierwszy raz w historii ludzkości mamy do czynienia z takim pokoleniem, które pod wieloma względami wyrasta w środowisku zupełnie różnym niż to, w którym wyrastali nie tylko jego rodzice, ale nawet starsi o dziesięć lat bracia i siostry. Pokolenie zwane iGenaration to część pokolenia „Z”. Jego najstarsi przedstawiciele mają już prawie dwadzieścia lat. Natomiast iGen to ta grupa dzieci, które urodziły się, kiedy na świecie były już smartfony. Pierwsze takie urządzenia pojawiły się w 2007 roku. To było naprawdę niedawno! Tymczasem mamy wrażenie, że smartfony są z nami od zawsze i być może przedstawicielom najmłodszego pokolenia wydaje się, że świat „przedsmartfonowy” musiał być na parę (śmiech). To, że mówimy o iGeneration oddzielnie, wynika z tego, w jakich warunkach się ono rozwija. Chodzi tu przede wszystkim o komunikację między ludźmi i sposób życia, który w znacznej mierze opiera się na technologii. Co ciekawe, to my zauważamy różnicę, którą zrobiła technologia, a iGen jej w ogóle nie dostrzega, bo się z nią w zasadzie urodzili. I to właśnie wyróżnia pokolenie, o którym rozmawiamy. (…)








Więcej przeczytasz w najnowszym numerze dwutygodnika „Pielgrzym” (06/2020).