Do niedawna termin „sztuczna inteligencja” kojarzył się nam z filmami science fiction, ewentualnie z robotami, które w przyszłości wyręczą człowieka. Jak sytuacja wygląda w 2020 roku? Jeśli korzystasz z funkcji rozpoznawania głosu w swoim telefonie lub z usługi Tłumacza Google w Internecie, to masz kontakt z sieciami neuronowymi, wytrenowanymi za pomocą Deep Learning, stanowiącego podstawę sztucznej inteligencji.


Zgodnie z definicją sztuczna inteligencja (ang. artificial intelligence, AI) jest gałęzią informatyki, która zajmuje się rozwojem komputerów zdolnych do wykonywania czynności, będących dotychczas domeną człowieka, szczególnie tych wymagających użycia ludzkiej inteligencji. Autorem samego pojęcia jest John McCarthy, naukowiec z Uniwersytetu Stanforda, biorący udział w słynnej już konferencji w Dartmoth w 1956 roku poświęconej temu zagadnieniu. W myśl przytoczonej definicji każdy program komputerowy, który wykonuje czynności wymagające tego, co w powszechnym rozumieniu uważa się za ludzką inteligencję, jest systemem sztucznej inteligencji, przy czym wcale nie oznacza to, że inteligencja komputera dorównuje inteligencji człowieka.
Rozwój tej gałęzi informatyki jest bardzo dynamiczny, co kilka lat dokonuje się w niej prawdziwy przełom – jesteśmy wręcz świadkami prawdziwej cyfrowej rewolucji. Kiedyś motorem zmian była para, dziś są nimi dane.

Beata Dwornik






Więcej przeczytasz w najnowszym numerze dwutygodnika „Pielgrzym” (04/2020).