„Siedemdziesięciosześcioletni Clive Wearing jest genialnym muzykiem o wyjątkowym talencie i wyjątkowej przypadłości. Do połowy lat osiemdziesiątych, kiedy to stracił pamięć, był jednym z najlepszych znawców twórczości i odtwórcą dzieł renesansowego kompozytora Orlando di Lassa…”.


„Na opryszczkowe zapalenie mózgu Clive Wearing zapadł w 1985 roku. Miał gorączkę, wahania nastroju, tracił świadomość. Gdy wreszcie zaczął dochodzić do siebie, przestał rozpoznawać otoczenie. Jeśli ktoś lub coś   odwróciło jego uwagę na kilkadziesiąt sekund, zapominał, gdzie jest i jak się tam znalazł. Pamiętał część swojego życia, na przykład Deborah, z którą ożenił się rok przed chorobą, choć nie potrafił przypomnieć sobie ich ślubu… Jego świadomość teraźniejszych wydarzeń obejmuje nie więcej niż trzydzieści sekund wstecz... Wciąż jednak jest geniuszem muzycznym. Wirus nie pozbawił go ani talentu, ani nabytej wiedzy muzycznej, ani słuchu. Potrafi więc bezbłędnie dyrygować chórem, choć po zakończeniu koncertu nie będzie pamiętał ani tytułu utworu, ani nazwiska kompozytora.

Anna Maria Kolberg OV






Więcej przeczytasz w najnowszym numerze dwutygodnika „Pielgrzym” (04/2020).