Kubańczycy mówią: „To my tworzymy kościół, a ksiądz nam pomaga” – o swojej  pracy na misji w Jiguani w parafii św. Pawła Apostoła i życiu na Kubie opowiada misjonarz, ksiądz Witold Lesner.


– Piękne plaże w Varadero i stare samochody w malowniczej Hawanie – taki mniej więcej obraz Kuby funkcjonuje...
– Foldery turystyczne nie kłamią – turkusowa woda, plaże, palmy, klimatyczna Hawana – tak to rzeczywiście wygląda, ale nawet sami Kubańczycy mówią: jest Hawana i jest Kuba. W stolicy są turyści, więc zarobienie kilkunastu dolarów dziennie nie stanowi większego problemu, ale tam, gdzie ja mieszkam, na południowym wschodzie wyspy, 15 dolarów to miesięczna pensja. To są dwa światy.

– Jak wygląda ten drugi świat?
– Opowiem pewną historię. Kiedyś w stolicy mojego województwa, Bayamo, spotkałem rodzinę z Polski. Zdziwiony spytałem, skąd się tu wzięli i po co przyjechali. Odpowiedzieli, że na własną rękę podróżują po Kubie i w żadnym przewodniku nie znaleźli niczego ani na temat tego miasta, ani regionu, postanowili więc sprawdzić, dlaczego tak jest. I co? – zapytałem o wrażenia. Odpowiedzieli: No faktycznie, nie ma tu nic ciekawego, co warto byłoby zwiedzić czy zobaczyć – żadnych zabytków, ciekawych miejsc. Choć natura jest przepiękna! (…)






Więcej przeczytasz w najnowszym numerze dwutygodnika Pielgrzym (20/2019).