Dzieciaki, jak wiadomo, są szczególnie podejrzliwe. Zaproponowanie im do jedzenia nowej potrawy albo chociażby nowego składnika zazwyczaj wywołuje na ich buzi jednoznaczny grymas.


Natrętne zachęcanie nic tu absolutnie nie da. Usłyszycie słowo „nie”, wykrzyczane z ilością decybeli lądującego odrzutowca. Może temu towarzyszyć także tupanie, walenie pięściami w stół, a nawet piski powodujące krwawienie z uszu. Dzieci są groźne. I najchętniej odżywiałyby się frytkami, makaronem spaghetti i pizzą. Maluchy są też cwane. Ale czasami można je przechytrzyć. Najlepiej propozycją wspólnego gotowania.
„To co robimy na obiad, chłopaki?” – zapytałem. Leon i Janek popatrzyli na mnie, a potem wzruszyli ramionami i powiedzieli, że nie wiedzą. „No to może jakieś kluski ziemniaczane?”. „Takie z kartofli?” – zapytali. (…)

Sławek Walkowski


Więcej przeczytasz w 7. numerze dwutygodnika „Pielgrzym” [4 i 11 kwietnia 2021 R. XXXII Nr 7 (818)]

TUTAJ można zakupić najnowszy (7/2021) numer dwutygodnika „Pielgrzym”:
https://ksiegarnia.bernardinum.com.pl/pl/p/Pielgrzym-72021/287

Dzieciaki, jak wiadomo, są szczególnie podejrzliwe. Zaproponowanie im do jedzenia nowej potrawy albo chociażby nowego składnika zazwyczaj wywołuje na ich buzi jednoznaczny grymas.